
— Wcześniej.
Odwrócił się z powrotem do Carruthersa.
— Czy próbował pan wysłać kogoś do Coventry wcześniej i zostawić tam aż do nalotu?
— Tak, proszę pana — potwierdził Carruthers. — Nadal lądowali po wyznaczonym czasie.
Pan Dunworthy zdjął okulary, obejrzał je i nałożył z powrotem.
— Czy wielkość poślizgu zmienia się przypadkowo, czy ciągle się pogarsza?
— Pogarsza.
— Finch, niech pan pójdzie zapytać Kindle, czy zauważyła jakieś zbiegi okoliczności albo rozbieżności podczas pobytu w Muchings End. Ned, zostań tutaj. Muszę pogadać z Lewisem. — Pan Dunworthy wyszedł.
— O co mu chodziło? — zapytał Carruthers, odprowadzając go wzrokiem.
— O Sherlocka Holmesa — wyjaśniłem i usiadłem.
— Wstać — rozkazała serafinica. — Przeskok jest gotowy. Zająć miejsce.
— Nie powinniśmy zaczekać na pana Dunworthy’ego? — zapytałem.
— Mam w rozkładzie dziewiętnaście skoków, nie mówiąc o następnym priorytetowym skoku pana Dunworthy’ego, więc…
— No dobrze, dobrze — ustąpiłem. Zabrałem torbę, walizę, kuferek oraz okrągły wiklinowy kosz i przeszedłem do sieci. Zasłony nadal wisiały półtorej stopy nad podłogą. Postawiłem jedno naręcze bagażu na podłodze, uniosłem zasłonę, prześliznąłem się na drugą stronę i zacząłem przeciągać bagaż.
— Epoka wiktoriańska była okresem szybkiego rozwoju technicznego i naukowego — powiedział hipnofon. — Wynalazek telegrafu, gazowe oświetlenie i darwinowska teoria ewolucji znacząco zmieniły strukturę społeczeństwa.
— Podnieść bagaż i stanąć na X — powiedziała techniczka.
— Zwłaszcza podróże szybko się rozwijały. Dzięki wynalezieniu parowej lokomotywy oraz pierwszej kolei podziemnej w 1863 roku wiktorianie mogli podróżować szybciej i dalej niż kiedykolwiek przedtem.
— Gotowy? — zapytała z dłonią wzniesioną nad klawiaturą.
— Chyba tak — odpowiedziałem, sprawdzając, czy wszystko znajduje się w obrębie zasłon. Jeden róg wiklinowego kosza wystawał. — Zaraz — zawołałem i przysunąłem go stopą.
