Ned podziękował i odszedł. Nie chciał już wpaść na nikogo znajomego. Skierował się ponownie w stronę wyjścia, ale po chwili stanął zaskoczony. Przy głównym wejściu ustawiono kamery.

Włożył okulary przeciwsłoneczne i przeszedł przez obrotowe drzwi tuż za jakąś młodą kobietą. Nagle zdał sobie sprawę, że kamery zostały tam ustawione właśnie z jej powodu. Szybko odskoczył na bok i schował się za ludzi, którzy akurat mieli wejść do szpitala, lecz zatrzymali się na widok kamer. Próżniacy. Ciekawscy.

Bohaterka tego wydarzenia była atrakcyjną szatynką, chyba trochę po trzydziestce. Wydała mu się znajoma. Po chwili przypomniał sobie, gdzie ją widział. Brała udział we wczorajszym spotkaniu akcjonariuszy. Zadawała pytania ludziom schodzącym z mównicy. Jego też chciała zagadnąć, ale ją ominął. Nie lubił, jak ktoś go wypytywał. Jeden z reporterów przysunął jej mikrofon do ust.

– Pani DeCarlo, czy to prawda, że Lynn Spencer jest pani siostrą?

– Przybraną.

– Jak ona się czuje?

– Bardzo cierpi. Ma za sobą przerażające doświadczenie. O mało nie zginęła w tym pożarze.

– Czy domyśla się, kto podłożył ogień? Czy dostawała jakieś listy z pogróżkami?

– Nie rozmawiałyśmy na ten temat.

– Jak pani sądzi, czy podpalaczem był ktoś, kto stracił pieniądze zainwestowane w Gen-stone?

– Trudno mi spekulować. Mogę jedynie powiedzieć, że każdy, kto podpala dom, jest albo zbrodniarzem, albo człowiekiem chorym psychicznie.

Ned zmrużył oczy z wściekłości. Annie umarła zatrzaśnięta w pułapce płonącego samochodu. Gdyby nie sprzedał domu w Greenwood Lake, tego dnia, kiedy zginęła, byliby właśnie tam. Sadziłaby jakieś kwiatki, a nie wyjeżdżała na ulicę z piskiem opon, zapłakana, nie widząc, co się dzieje na jezdni.

Przez chwilę patrzył w oczy kobiecie wypytywanej przez reporterów. Nazywała się DeCarlo i była siostrą Lynn Spencer.



21 из 253