W październiku zeszłego roku sprzedał dom sąsiadowi, który chciał powiększyć swoją działkę. Nie wziął dużo, bo zgodnie z nowym prawem miejskim nie była to działka budowlana. Wszystko jedno, Ned i tak wiedział, że każdy dolar włożony w Gen-stone przyniesie mu fortunę.

Nie powiedział Annie, że sprzedaje dom. Nie chciał, żeby go odwiodła od tego pomysłu. Aż którejś zimowej soboty, w lutym, kiedy był w pracy, ona postanowiła przejechać się do Greenwood Lake. A tam domu już nie było. Wróciła i tłukła go pięściami po piersiach i nie uspokoiła się nawet wtedy, gdy ją zawiózł do Bedford, żeby jej pokazać, jak pięknie będzie mieszkała już wkrótce.

Ned żałował bardzo, że Nicholas Spencer nie żyje. Wolałby sam go zabić.

Gdybym go nie posłuchał, myślał, Annie wciąż byłaby przy mnie.

Aż nagle, zeszłej nocy, gdy znów nie mógł zasnąć, pokazała mu się Annie. Kazała mu iść do szpitala do doktora Greene’a.

– Potrzebne ci lekarstwo, Ned – powiedziała. – Doktor Greene ci je da.

Jeśli mu się uda zapisać do doktora Greene’a, pójdzie do szpitala i nikt nie będzie się dziwił, że go tam widzi. Dowie się, gdzie znaleźć Lynn Spencer, i pójdzie do jej pokoju. A zanim ją zabije, opowie jej wszystko o Annie.

8

Nie zamierzałam tego dnia odwiedzać Lynn, ale minąwszy sczerniałe ruiny, które tak niedawno były jej domem w Bedford, zdałam sobie sprawę, że jestem raptem dziesięć minut od szpitala. Postanowiłam tam zajrzeć. Przyznam się szczerze: widziałam zdjęcia tego pięknego domu i teraz widok zwęglonych ścian wzbudził we mnie przekonanie, że Lynn przeżyła cudem. Tamtej nocy w garażu oprócz jej samochodu stały jeszcze dwa inne. Gdyby strażak nie zwrócił uwagi na czerwonego fiata, gdyby o niego nie zapytał, Lynn byłaby już martwa.



38 из 253