
Wzruszyła ramionami.
– Teraz mogę się tylko zastanawiać, czy moje całe życie z tym człowiekiem nie było przypadkiem jednym wielkim oszustwem. Czy nie ożenił się ze mną wyłącznie po to, by zyskać dostęp do ludzi, do których inaczej nie mógłby się zbliżyć.
– Jak się poznaliście?
– W firmie public relations, w której pracowałam. Obsługiwaliśmy wyłącznie klientów z najwyższej półki. Chciał rozpocząć kampanię reklamową, zawiadomić świat o testowanej szczepionce. Potem zaczęliśmy się spotykać prywatnie. Wiedziałam, że jestem podobna do jego zmarłej żony. Popatrz, jak to człowiek nigdy nie wie… Nawet mój tata stracił oszczędności na emeryturę, bo uwierzył Nickowi. Jeżeli Nick z premedytacją oszukał mojego tatę i tych wszystkich ludzi, którzy stracili pieniądze, to człowiek, którego pokochałam, w ogóle nie istniał. – Zamilkła na chwilę. – Wczoraj odwiedziło mnie dwóch członków zarządu. Im więcej się dowiaduję, tym bardziej nie mogę się pozbyć myśli, że Nick był bardzo sprytnym oszustem.
Uznałam, że najwyższy czas zawiadomić ją o moim zawodowym zleceniu, więc powiedziałam o zbieraniu materiałów dla „Wall Street Weekly”.
– Musimy się z tym śpieszyć – zakończyłam.
– Najwyższy czas odkryć prawdę.
Zadzwonił telefon stojący przy łóżku. Podałam Lynn słuchawkę. Ujęła ją w czubki palców, chwilę milczała skupiona, potem ciężko westchnęła.
– Tak, mogą przyjść – oddała mi telefon. – Dwóch policjantów z wydziału dochodzeniowego w Bedford chce ze mną porozmawiać na temat pożaru. Nie będę cię zatrzymywała.
Chętnie uczestniczyłabym w tym spotkaniu, ale zostałam grzecznie wyproszona. Odłożyłam słuchawkę i wzięłam do ręki torebkę. Nagle coś jeszcze przyszło mi do głowy.
– Jutro jadę do Caspien.
– Dokąd?
– Do rodzinnego miasteczka Nicka. Czy znasz kogoś, z kim szczególnie powinnam tam porozmawiać? Czy Nick wspominał o przyjaciołach z młodych lat?
