– Wszystko uda się tak wspaniale, że zostaniesz okrzyknięta najlepszą panią domu tego lata – zapewniła przyjaciółkę Christine.

– Naprawdę tak uważasz? – Melanie znowu przycisnęła dłoń do serca, jakby chciała uspokoić jego gwałtowne bicie. – Podobasz mi się w krótkich włosach. Omal nie dostałam waporów, gdy powiedziałaś, że chcesz je obciąć, ale wyglądasz młodo i ładnie, jakby ktoś cofnął czas. Nie, żebyś kiedykolwiek nie była ładna. Jestem śmiertelnie zazdrosna. Bertie, coś ty powiedział?

Stojący nieopodal lord Renable odchrząknął.

– Zbliża się powóz – oznajmił i popatrzył na żonę, jakby miał ich nawiedzić komornik i skonfiskować wszystkie ich dobra. – Christine, ty idź na górę i się schowaj. Możesz się cieszyć jeszcze godziną wolności.

Melanie głośno nabrała powietrza i w mgnieniu oka przeobraziła się w miłą, dystyngowaną panią domu, która nigdy w życiu nie czuła zdenerwowania ani nudności w chwilach napięcia.

Przez moment znów groziło jej załamanie nerwowe, gdy spojrzała po sobie i zauważyła, że trzyma w prawej ręce szklankę z nie – dopitą lemoniadą.

– Niech ktoś to ode mnie zabierze! – rozkazała, rozglądając się za najbliższym lokajem. – Dobry Boże, mogłam to wylać na czyjeś buty albo suknię.

– Ja to wezmę – powiedziała Christine i roześmiała się. – Oblewanie kogoś o wiele bardziej przystoi mnie niż tobie. Zabiorę stąd swoją osobę i lemoniadę, zanim narobią szkody.

Ruszyła po schodach w stronę żółtego saloniku, gdzie miała czekać, aż dołączą do niej pozostałe damy. Z nieznanych powodów Melanie zawsze po przyjeździe gości trzymała panie i panów osobno, dopóki nie mogła ich wszystkich zaprosić do salonu na podwieczorek i oficjalnie rozpocząć spotkania.

Christine zatrzymała się na chwilę na podeście ponad holem i przechyliła przez balustradę. Powóz, który usłyszał Bertie, musiał być bliżej, niż mu się wydawało. Pierwsi goście właśnie wchodzili do środka. Christine nie mogła się oprzeć, by zerknąć, czy to ktoś, kogo zna.



15 из 262