
Lady Renable skwitowała propozycję machnięciem lorgnon.
– Nie mam chwili do stracenia – odparła. – Czuję, że pod koniec dnia dopadnie mnie okropna migrena. Christine, przykro mi, że musiałam się do ciebie fatygować. Moje pisemne zaproszenie powinno ci wystarczyć. Nie mogę zrozumieć, dlaczego odpisałaś odmownie. Bertie uważa, że się ze mną droczysz i nie powinnam przyjeżdżać, by zapraszać cię osobiście. Miałabyś się wtedy z pyszna. Ale on często mówi niemądre rzeczy. Wiem, dlaczego odmówiłaś. Przyjechałam ci powiedzieć, że ty też czasami zachowujesz się niemądrze. To dlatego, że przyjeżdża Basil z Hermione, a ty z jakiegoś powodu pokłóciłaś się z nimi po śmierci Oscara. To było jednak tak dawno. Masz takie samo prawo jak oni wziąć udział w przyjęciu. W końcu Oscar był bratem Basila, a choć już nie żyje, ty poprzez małżeństwo jesteś i zawsze będziesz skoligacona z naszą rodziną. Christine, nie powinnaś się upierać. Ani wstydzić. Nie zapominaj, że jesteś wdową po bracie wicehrabiego.
Christine nie mogła o tym zapomnieć, choć czasami bardzo tego pragnęła. Przez siedem lat była żoną Oscara Derricka, brata Basila, wicehrabiego Elricka i kuzyna lady Renable. Poznali się w Schofield Park na pierwszym przyjęciu wydanym przez Melanie po jej ślubie z Bertiem, baronem Renable'em. Oscar był wspaniałą partią dla Christine, córki dżentelmena o tak skromnych dochodach, że musiał je podreperować, obejmując posadę wiejskiego nauczyciela.
A teraz Melanie chciała, by przyjaciółka spędziła dwa tygodnie w jej domu.
– To bardzo miłe z twojej strony, że mnie zapraszasz – powiedziała Christine. – Jednak naprawdę wolałabym nie brać udziału w tym spotkaniu.
– Nonsens! – Melanie uniosła lorgnon do oczu i rozejrzała się po pokoju. Ten jej egzaltowany gest nieodmiennie rozśmieszał Christine i Eleanor. Ta ostatnia uniosła książkę, by ukryć uśmiech. – Oczywiście, że chcesz wziąć udział. Kto by nie chciał? Będzie mama i Audrey z sir Lewisem Wisemanem. Urządzam te wszystkie rozrywki z okazji ich zaręczyn, choć oczywiście zostały już ogłoszone. Udało mi się nawet namówić Hectora, a wiesz, że nigdy nie uczestniczy w większych zgromadzeniach, chyba że się go do tego zmusi.
