
Ale Nicolaysen zareagował z oburzeniem:
Nie zdajecie sobie sprawy, o czym mówicie! Nie wolno narażać życia gości. Panna Knutsen nie może mieszkać w tym skrzydle. Proszę ją natychmiast stąd przenieść!
Ellen zapewniła, że mieszka się jej tu jak najlepiej i nie chce sprawiać dodatkowych kłopotów pani Sinclair, zwłaszcza w sytuacji, gdy żaden z pozostałych pokoi nie nadaje się do użytku. Poza tym nie miała zamiaru otwierać owych owianych złą sławą drzwi, ani nawet wchodzić do tej części korytarza.
Ostatecznie Nicolaysen, acz bardzo niechętnie, musiał ustąpić. Był zestresowanym człowiekiem w średnim wieku o zażółconych nikotyną palcach. Powieki nieustannie mu drgały, z włosów pozostał ledwie nieokreślonego koloru wianuszek, otaczający błyszczącą łysinę. Ponieważ prowadził także niedużą fabryczkę chemiczną we wsi, zaniedbał zajazd do tego stopnia, że był zmuszony go sprzedać. Zrobił to niechętnie, ale społecznie nastawieni mieszkańcy wioski głośno protestowali przeciwko upadkowi i niszczeniu tak czcigodnego zabytku, nie miał więc wyjścia.
Steen odkupił budynek przed rokiem i natychmiast wyremontował fasadę i pokoje gościnne. Teraz przyszła kolej na małe sypialnie i najstarszą część domu.
Steen zajrzał tu będąc przejazdem, wkrótce znów ruszył w drogę na wschód. Nicolaysen wrócił do swojej fabryczki i reszta dnia Przebiegła, zgodnie z planem, w wirze przygotowań do otwarcia zajazdu.
Aż wreszcie nadeszła noc. Noc, kiedy Ellen zrozumiała wiele z tego, co do tej pory zamglone kryło się w głębi jej duszy. Powróciły dręczące wspomnienia z odległej przeszłości, a życie nagle zmieniło bieg i zaczęło toczyć się nowym, zaskakującym torem.
Kiedy Ellen się obudziła, nie miała pojęcia, która może być godzina, ale letnia noc zdawała się już rozjaśniać. W pokoju było szaro, z trudem odróżniała kolory swego nowego ubioru roboczego – stylizowanego stroju ludowego, który wisiał na drzwiach szafy. Wydawało jej się, że dobiegło ją skrzypnięcie jakichś drzwi – i wtedy przypomniała sobie, że poprzedniej nocy słyszała już coś podobnego. Kto mógł się plątać po zajeździe nocą? Przecież wszyscy już poszli, sama zamykała drzwi za ostatnimi i gasiła światła.
