
— Jako tako zrozumiałem. Czy ma pani coś przeciwko temu, żeby powtórzyć mi to wszystko powoli?
— Później — odpowiedziała. — Czy mógłby pan podpisać to oświadczenie?
Na kartce było napisane, że on, Thomas Blaine, nie będzie zgłaszał żadnych pretensji pod adresem Korporacji Rexa w związku z jej samowolnym aktem uratowania mu życia w 1958 roku i przeniesieńia tegoż życia w Odbieralnik w rok 2110.
Podpisał. — Teraz — rzekł — chciałbym wiedzieć…
Przerwał. Jakiś nastolatek wszedł do pokoju, niosąc wielki plakat.
— Przepraszam, pani Thorne — zapytał — ludzie z działu plastycznego chcieliby wiedzieć, czy tak jest dobrze? Chłopak rozwinął plakat. Widniał na nim samochód w momencie zderzenia. Wynurzająca się z chmur gigantyczna, stylizowana ręka wydobywała kierowcę z płonącego wraku.
REX TO ZROBIŁ — głosiły wielkie litery.
— Niezły — stwierdziła Marie Thorne, patrząc uważnie. — Powiedz im, żeby dali intensywniejszą czerwień. Do pokoju weszło więcej osób. Blaine poczuł złość.
— Co się dzieje? — zapytał.
— Wyjaśnię później — odpowiedziała Marie Thorne. Jak dobrze, że pani przyszła, pani Vaness! Co pani myśli o tym plakacie, jak mogą zareagować na niego kpiarze?
W pokoju przebywało z tuzin osób i wciąż nadchodziły nowe. Skupili się wokół Marie Thorne i plakatu, całkowicie ignorując Blaine’a. Jeden z mężczyzn, zajęty rozmową z jakąś siwowłosą kobietą, usiadł na brzegu łóżka. Blaine wybuchł:
