
Ale nieważkość niosła ulgę i słabe serce znów pracowało spokojnie.
Morran nie miał takich problemów. Jego masywne ciało było odporne na wysiłek i stres. Nie doświadczy jednego ani drugiego w trakcie tej wyprawy, jeśli tylko stary Lingman będzie żyć.
— Będę żył — mruknął starzec, jakby w odpowiedzi na nie wypowiedziane przecież pytanie. — Na tyle długo, żeby poznać prawdę.
Morran dotknął przycisków i statek wśliznął się w podprzestrzeń niczym węgorz.
— Poznamy ją — zapewnił. Pomógł staremu uwolnić się z pasów. — Znajdziemy Mędrca!
Lingman przytaknął młodemu partnerowi. Zapewniali się o tym nawzajem już od lat. Wszystko zaczęło się od pomysłu Lingmana. Później, po ukończeniu Cal Techu, zapalił się do niego także Morran. Wspólnie już prowadzili poszukiwania w całym układzie słonecznym. Zbierali legendy o starożytnej rasie humanoidalnej, która znała odpowiedzi na wszystkie pytania. Stworzyła Mędrca i zniknęła.
— Pomyśl tylko — rzekł Morran. — Wyjaśnienie absolutnie wszystkiego!
Jako fizyk miał wiele pytań do Mędrca. O rozszerzający się wszechświat, siłę wiążącą jądra atomowe, nowe i supernowe, formowanie się planet, przesunięcie ku czerwieni i teorię względności oraz tysiące innych problemów nurtujących umysł naukowca.
— Tak — zgodził się Lingman.
Przybliżył się do tablicy wizyjnej i spojrzał na ponurą prerię iluzorycznej podprzestrzeni. Był biologiem i starym człowiekiem. Miał tylko dwa pytania.
Czym jest życie?
Co oznacza śmierć?
Po wyjątkowo długich poszukiwaniach purpury Lek i jego przyjaciele zebrali się na rozmowę. Purpura zawsze rozrzedzała się w sąsiedztwie skupisk gwiazd. Nikt nie wiedział dlaczego, więc wreszcie należało o tym porozmawiać.
— Wiecie, chyba poszukam tego Mędrca — odezwał się Lek językiem ollegat — mową poprzedzającą podjęcie decyzji.
— A po ci on? — zapytał Ilm językiem hvest — lekkiej kpiny. — Dlaczego chcesz wiedzieć? Czy nie wystarcza ci już praca zbieracza purpury?
