
Dlatego tak go zaskoczyło, kiedy przebudził się, a Teresa mocno ściskała jego rękę. Przyglądał jej się i nie mógł zrozumieć, co się właściwie stało. Przypominał sobie minione godziny i wydawało mu się, że płynie od nich zapach jakiegoś nieznanego szczęścia. Od tego czasu oboje z radością oczekiwali wspólnego snu. Można by prawie powiedzieć, że celem ich kochania się nie była rozkosz, ale sen, który po niej przychodził. Szczególnie ona nie mogła spać bez niego. Kiedy zostawała czasem sama w swym wynajętym pokoju (który stawał się coraz bardziej czystym alibi), nie mogła usnąć przez całą noc. W jego objęciach usypiała natychmiast, nawet gdy była bardzo zdenerwowana. Opowiadał jej szeptem bajki, które dla niej wymyślał, jakieś nonsensy, powtarzał kojące lub zabawne słowa. Te słowa przemieniały się w niej w mgliste wizje, które prowadziły ją w pierwszy sen. Panował całkowicie nad jej snem: usypiała dokładnie w tej sekundzie, którą wybrał. Kiedy spali, trzymała go jak pierwszej nocy: mocno ściskała jego przegub, jego palec, jego kostkę. Jeśli chciał się uwolnić, nie budząc jej, musiał uciekać się do wybiegów. Oswobadzał palec (przegub, kostkę) co zawsze na pół ją budziło, bo nawet przez sen dobrze go pilnowała. Uspokajała się, kiedy wsuwał jej do ręki zamiast swej dłoni jakiś przedmiot (zwiniętą piżamę, pantofel, książkę), który potem mocno ściskała, jakby to była część jego ciała.
Pewnego razu, kiedy już prawie ją uśpił – znajdowała się w pierwszym przedsionku snu, tak że była jeszcze w stanie odpowiadać na jego pytania – powiedział do niej:
– Tak. A teraz odejdę.
– Dokąd? – spytała.
– Daleko – odpowiedział surowym głosem.
– Idę z tobą! – krzyknęła i podniosła się na łóżku.
– Nie. Nie możesz. Odchodzę na zawsze – powiedział i wyszedł do przedpokoju.
Wstała z przymkniętymi oczyma i szła za nim. Miała na sobie krótką koszulkę, pod którą była naga. Jej twarz była nieruchoma, bez wyrazu, ale ruchy energiczne. Wyszedł z przedpokoju na klatkę schodową i zamknął przed nią drzwi. Otworzyła je gwałtownie i szła za nim, przekonana we śnie, że chce od niej odejść na zawsze i że musi go zatrzymać. Zszedł po schodach pół piętra i tam na nią czekał. Zeszła do niego, chwyciła go za rękę i zaprowadziła z powrotem do łóżka.
