
Trzeci cykl snów opowiadał o tym, że jest martwa.
Leżała w karawanie tak ogromnym jak ciężarówka do przeprowadzek. Obok niej leżało mnóstwo nieżywych kobiet. Było ich tak dużo, że nie można było domknąć klapy i nogi niektórych wystawały na zewnątrz.
Teresa krzyczała:
– Ja przecież nie jestem martwa! Przecież ja wszystko czuję!
– My też wszystko czujemy – śmiały się trupy.
Śmiały się zupełnie takim samym śmiechem jak żywe kobiety, które jej kiedyś mówiły z radością, że to przecież zupełnie normalne, że jej zęby się zepsują, że będzie miała chore jajniki i zmarszczki, ponieważ one również mają zepsute zęby, chore jajniki i zmarszczki. Śmiejąc się tak samo wyjaśniały jej teraz, że jest martwa i że to tak właśnie powinno być.
Potem nagle zachciało jej się siusiać. Krzyknęła:
– Przecież chce mi się siusiać! To dowodzi, że nie umarłam! A one znowu wybuchnęły śmiechem:
– To normalne, że chce ci się siusiać. Wszystkie te uczucia pozostają jeszcze przez dłuższy czas. To tak, jak kiedy amputują komuś rękę, a on jeszcze długo ją czuje. My już nie mamy moczu, a mimo to jeszcze ciągle chce nam się siusiać.
Teresa przytulała się do Tomasza:
– I wszystkie mówiły mi ty, jak gdyby znały mnie od dawna, jakby były moimi koleżankami, a ja byłam przerażona że muszę z nimi zostać na wieki!
8.
Wszystkie języki pochodzące z łaciny tworzą słowo „współczucie” z przedrostka współ- (com-) i ze słowa, które wyraża mękę (com-passion). Inne języki, na przykład czeski, polski, niemiecki, szwedzki rzeczownik o podobnym znaczeniu tworzą z takiego samego przedrostka, ale ze słowa czucie (po czesku: sou-cit, po polsku współ-czucie, po niemiecku: Mit-gefühl, po szwedzku: med-känsla).
