Jeśli człowiek nie jest obdarzony diabelskim darem zwanym współczuciem, nie pozostaje mu nic innego jak chłodno osądzić czyn Teresy, bo przecież prywatność człowieka jest rzeczą święta i nie należy otwierać szuflad z jego intymną korespondencją. Ale ponieważ współczucie stało się losem (czy też przekleństwem) Tomasza, wydawało mu się, że sam klęczy przed otwarta szufladą biurka i nie może oderwać wzroku od zdań napisanych przez Sabinę. Rozumiał Teresę i nie był w stanie gniewać się na nią, przeciwnie – kochał ją jeszcze bardziej.

9.

Jej gesty stały się gwałtowne i nerwowe. Upłynęły już dwa lata od momentu, w którym odkryła jego zdrady. Im dłużej to trwało, tym trudniej je znosiła. Sytuacja była bez wyjścia.

Czy naprawdę miał zarzucić swe erotyczne przyjaźnie? Nie mógł. Nie miał siły opanować pożądania do innych kobiet. Oprócz tego wydawało mu się to niepotrzebne. Nikt nie wiedział lepiej od niego, że jego przygody w niczym nie zagrażają Teresie. Dlaczegóż miałby z nich rezygnować? Wydawało mu się to równie bezsensowne, jak gdyby miał zaprzestać chodzenia na mecze piłki nożnej. Ale czy była w nich jeszcze jakaś radość? Idąc do innej kobiety, z góry czuł do niej niechęć i obiecywał sobie, że widzi się z nią po raz ostatni. Cały czas miał przed oczyma obraz Teresy i żeby o niej nie myśleć, musiał się upijać. Odkąd poznał Teresę, nie mógł kochać się z innymi kobietami bez alkoholu. Ale właśnie zapach alkoholu w jego oddechu był dla Teresy tropem, który sygnalizował jej jego zdrady. Zamknęła się nad nim pułapka: w momencie, kiedy szedł do kochanek, już nie miał na nie ochoty, ale wystarczył choćby jeden dzień bez nich, by zaczynał wykręcać numery telefonów i umawiać się na randki. Stosunkowe najlepiej było mu u Sabiny; wiedział, że jest dyskretna i że nie musi się lękać, iż go wyda. Jej pracownia witała go jak wspomnienie minionego życia, idyllicznego życia starego kawalera.



16 из 240