
To prawda, pozostać w Zurychu i wyobrażać sobie, jak Teresa żyje sama w Pradze, było nie do zniesienia.
Ale jak długo męczyłoby go współczucie? Całe życie? Czy może cały rok? Albo miesiąc? Albo tylko tydzień?
Skąd miał wiedzieć? Jak miał to wypróbować?
Każdy uczeń może sobie wykonać na lekcji fizyki doświadczenie, by się przekonać, czy określona hipoteza naukowa odpowiada prawdzie. Ale człowiek, ponieważ dane mu jest tylko jedno życie, nie ma żadnej możliwości, by sprawdzić hipotezę przy pomocy doświadczenia i dlatego nigdy nie wie, czy powinien był, czy też nie powinien był usłuchać głosu instynktu. Myśląc o tym, otworzył drzwi swego mieszkania. Karenin podskoczył mu do twarzy, ułatwiając chwilę powitania. Pragnienie, by rzucić się Teresie w objęcia (pragnienie, które czuł jeszcze w chwili, kiedy wsiadał w Zurychu do samochodu) całkiem zniknęło. Wydawało mu się, że stoi naprzeciwko niej pośrodku śnieżnej pustyni i że oboje trzęsą się z zimna.
14.
Od pierwszego dnia okupacji samoloty rosyjskie całymi nocami krążyły nad Pragą. Tomasz odzwyczaił się od ich hałasu i nie mógł usnąć. Leżał przy śpiącej Teresie, przewracał się z boku na bok i przypominał sobie, co powiedziała mu kiedyś dawno, w trakcie jakiejś gadaniny bez znaczenia. Rozmawiali o jego przyjacielu Z. i ona stwierdziła nagle: „Wiesz, gdybym nie spotkała ciebie, na pewno bym się zakochała w nim”.
Już wówczas słowa te wprawiły Tomasza w stan dziwnej melancholii. Uświadomił sobie bowiem, że fakt, iż Teresa kocha jego, a nie Z., jest wyłącznie dziełem przypadku. Że oprócz jej urzeczywistnionej miłości do Tomasza istnieje w krainie możliwego nieskończona ilość niespełnionych miłości do innych mężczyzn.
Wszyscy uważamy, że jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
