Miasto… — pomyślał z podnieceniem Rohan, ale nie powiedział tego głośno.

Wszyscy nadal zachowywali milczenie. Technik przy epidiaskopie usiłował daremnie wyostrzyć obraz.

— Czy były zakłócenia odbioru? — padł w ogólną ciszę i spokojny głos astrogatora.

— Nie — odpowiedział z ciemności Ballmin. — Odbiór był czysty, ale to jest jedno z ostatnich zdjęć trzeciego satelity. Osiem minut po jego wysłaniu przestał odpowiadać na j sygnały. Przypuszczalnie zdjęcie zostało zrobione przez obiektywy już uszkodzone podwyższającą się temperaturą.

— Ascenzja kamery nad epicentrum nie była większa niż siedemdziesiąt kilometrów — dorzucił inny głos, należący, jak wydało się Rohanowi, do jednego z najzdolniejszych planetologów, Maltego. — A prawdę mówiąc, oceniłbym ją na pięćdziesiąt pięć do sześćdziesięciu kilometrów… Proszę spojrzeć. — Jego sylwetka przesłoniła częściowo ekran. Przyłożył do obrazu przejrzysty plastykowy szablon, z wyciętymi w nim kółkami, i przymierzał go kolejno do kilkunastu kraterów w drugiej połowie zdjęcia.

— Są wyraźnie większe niż na zdjęciach poprzednich. Zresztą — dodał — to nie ma większego znaczenia. Tak czy owak…

Nie dokończył, a wszyscy zrozumieli, co chciał powiedzieć: że niebawem skontrolują ścisłość fotografii, gdyż zbadają tę okolicę planety. Jakąś chwilę wpatrywali się jeszcze w obraz na ekranie.



34 из 233