Zatańczył najpierw z nią, potem z siostrą. Następnie poprosił do tańca kilka panien, by nie podpierały ścian, a jego narzeczona zatańczyła kolejno z kilkoma panami.

Wróciwszy z balkonu, na który poszedł z jedną ze swoich partnerek, Neville minął francuskie okna i dołączył do grupy młodych dżentelmenów, którzy, jak zawsze na balu, potrzebowali wzajemnego wsparcia, chcąc nabrać odwagi, by zaprosić młodą damę do tańca. Popełnił błąd, wspominając, że żadnego z nich jeszcze nie widział na parkiecie.

– No cóż, Nev, ty za to spisujesz się nieźle – stwierdził jego kuzyn, Richard Sterne. – Chociaż tylko raz zatańczyłeś z narzeczoną. To pech, stary, rozumiem jednak, że nie wolno ci poprosić ją więcej niż raz, czyż nie?

– Niestety – potwierdził Neville, spoglądając na salę balową, gdzie Lauren stała z jego matką, z Elizabeth Wyatt, siostrą jego ojca oraz krewnymi matki, księciem i księżną Anburey.

Sir Paul Langford, sąsiad i przyjaciel z dzieciństwa, nie omieszkał skorzystać z okazji do grubego żartu.

– No wiesz, Sterne – wycedził. – To tylko dzisiaj w nocy. Jutro Nev zatańczy ze swoją wybranką, chociaż niekoniecznie na sali balowej. Jestem tego pewien.

Cała grupa wybuchła śmiechem, zwracając na siebie uwagę.

– Co za niewybredny żart, Nev, musisz przyznać – powiedział kuzyn i drużba pana młodego, markiz Attingsborough.

Neville uśmiechnął się szeroko, ale zaraz zacisnął usta i przytrzymał wstążkę monokla.

– Niechby tylko twoje słowa dotarły do uszu jakiejś kobiety, Paul, a musiałbym cię wyzwać na pojedynek – zauważył. – Bawcie się dobrze, panowie, nie zapominajcie jednak o paniach, jeśli łaska.

Ruszył w kierunku narzeczonej. Lauren, ubrana w suknię z wysokim stanem, z jasnego tiulu na żółtym jedwabiu, wyglądała świeżo i uroczo jak wiosna. To fatalnie, że nie mógł zatańczyć z nią ponownie. Z drugiej strony, dziwne byłoby, gdyby nie spróbował, skoro miał na to ochotę.



9 из 287