Nie mógł jednak od razu wprowadzić w czyn swych zamiarów. Przedtem musiał wymienić uprzejmości z Calvinem Dorseyem, znajomym dziadka panny młodej, mężczyzną w średnim wieku, miłym w obejściu, który poprosił Lauren o pierwszy taniec po kolacji, i przez kilka minut zabawiał ich rozmową. Następnie Elizabeth została poproszona przez księcia Portfrey, uważanego powszechnie za jej przyjaciela i adoratora, do następnego tańca. W końcu szczęście uśmiechnęło się do Neville'a.

– Pogoda dzisiaj bardziej przypomina letnią niż wiosenną – odezwał się, nie zwracając się do nikogo konkretnego. – Ogród skalny na pewno prezentuje się uroczo w świetle lampionów. – Rozmyślnie obdarzył Lauren tęsknym uśmiechem.

– Mhm. Fontanna z pewnością też – odezwała się.

– Pewnie poprosiłeś do następnego tańca Lauren, wuju Websterze – powiedział Neville.

– Rzeczywiście – potwierdził książę Anburey, mrugając do siostrzeńca porozumiewawczo ponad głową dziewczyny. Dobrze zrozumiał aluzję. – Ale całe to gadanie o latarniach i lecie wzbudziło we mnie ochotę, bym przeszedł się do ogrodu razem z Sadie. – Spojrzał na żonę i poruszył brwiami. – Gdyby tylko ktoś chciał zastąpić mnie w tańcu z Lauren…

– Jeślibyś mnie poprosił, może dałbym się jakoś ubłagać, by zdjąć ten ciężar z twoich barków – powiedział Neville. Jego matka uśmiechnęła się radośnie, słysząc te intrygi.

Minutę później schodził na dół, trzymając pod rękę narzeczoną. Kilka razy zatrzymywali ich goście pragnący pochwalić bal i życzyć im wszystkiego najlepszego w zbliżającym się dniu i następnych latach, w końcu jednak oboje znaleźli się na zewnątrz i zeszli po szerokich marmurowych schodach, by nacieszyć oczy tęczą, jaką tworzyło światło latarenek na rozpryskującej się w fontannie wodzie. Skierowali się ku skalnemu ogrodowi.

– Jesteś podstępnym intrygantem, Neville – powiedziała Lauren.

– Cieszysz się z tego? – Pochylił się ku niej.

Zastanowiła się przez chwilę, przechyliwszy na bok głowę, w lewym policzku ukazał się dołeczek.



10 из 287