– To ma być ten słynny detektyw? – zwrócił się do matki.

Jupe patrzył przed siebie, ponad głową Victora.

– Zrobisz wszystko, co ci każe – powiedziała surowo pani Morgan. – Już dosyć narozrabiałeś. Pamiętaj, że chodzi o ojca.

– W porządku – mruknął Victor. – Pięć dni wytrzymam. Dokąd mnie zabieracie? – zwrócił się do Jupe'a.

Jupiter zignorował pytanie. Sybil Morgan zapewniła, że pokryje wszelkie koszty, i zaproponowała, że odda Jupe'owi do dyspozycji swój samochód.

– Wóz by się przydał – powiedział Jupe. – Ale państwa auto może być rozpoznane.

– W garażu stoi sportowa honda mojego kuzyna. Jack studiuje we Francji, zostawił ją u nas na przechowanie. Nie była używana od roku.

Jupe już wiedział, gdzie ukryje Victora. Nad jeziorem, w lasach, na północ od Rocky Beach jest domek myśliwski należący do redaktora Andrewsa. Ojciec Boba jeździ tam rzadko, nawet nie będzie musiał wiedzieć, że ktoś tam przebywa.

Kiedy służący wyprowadzał z garażu zakurzoną hondę, Jupe przez komórkę połączył się z Bobem. Ustalili, że Bob będzie czekał na nich w domku myśliwskim za dwie godziny.

Victor wyszedł z domu tylnym wyjściem. Miał ze sobą spory plecak.

– Spadamy stąd – mruknął do Jupitera.

– Moment – Jupe przytrzymał go za łokieć. – Wziąłeś ze sobą telefon komórkowy?

– A bo co?

– Wziąłeś?

– Mhm.

– Daj mi – Jupe wyciągnął rękę. – Żadnych kontaktów.

Victor chciał coś warknąć, ale się powstrzymał. Po chwili wahania wyjął z plecaka aparat i oddał Jupe'owi. Jupe zaniósł go pani Morgan. Kiedy wracał, zastąpiła mu drogę jasnowłosa dziewczyna w szortach.

– Dokąd jedziesz z moim bratem? – spytała.

– Na przejażdżkę – odparł Jupe, patrząc z podziwem na jej długie, opalone na brąz, smukłe nogi.

– Mogę z wami?

Jupe nie zdążył odmówić.

– Angelo, proszę do mnie! – rozległ się głos pani Morgan.



8 из 72