
– Co moglibyśmy zrobić? – zapytał trochę bezradnie Jupiter.
Zdawał sobie sprawę, że ujawnienie powiązań Victora z Ognistymi Demonami oznaczałoby klęskę wyborczą jego ojca. Uważał to za boleśnie niesprawiedliwe, ale tak to już jest w polityce: ojciec płaci za syna. Wyborców nie obchodzą detale. Hańba, jak puchar przechodni, spada na Bogu ducha winnego.
– Mąż o niczym nie wie – powiedziała cicho Sybil Morgan. – Ja dowiedziałam się przypadkowo. Victor jest przerażony, Ogniste Demony są zdolne do najgorszej podłości. Nasz syn powinien zniknąć. Musi pozostać w ukryciu aż do wyborów. Ci bandyci nie mogą go znaleźć. Żądają od niego stu tysięcy dolarów, obiecał, że je dostaną, należy przeciągać sprawę.
– Nie jestem pewien, czy przeciąganie takiej sprawy to najlepszy pomysł – odezwał się Jupe, skubiąc dolną wargę.
– W tej chwili nie mam lepszego pomysłu – powiedziała pani Morgan. – Mój brat, John Walters, uważa, że Victor powinien na pewien czas zniknąć.
– Prezes “Stock Industries” jest pani bratem? – zapytał Jupe. – Czytałem w gazetach, że pan Morgan zamierza wypowiedzieć mu wojnę o Błękitną Dolinę.
Sybil Morgan dziwnie się zmieszała. Czyżby trzymała z bratem przeciwko własnemu małżonkowi? Coś tu nie grało. Przy okazji warto będzie przyjrzeć się panu Waltersowi – pomyślał Jupe.
– Chcę, żebyście ukryli Victora aż do wyborów – usłyszał. – Idzie mi o męża. Później poszukamy rozwiązania całego problemu.
– Myślę, że tego możemy się podjąć – powiedział Jupe. – Pod warunkiem, że nikt nie będzie wiedział, gdzie przebywa Victor. Nawet pani.
– Zgoda – usłyszał. – Mam do was zaufanie.
Wyszła z saloniku. Po paru minutach wróciła z synem. Pryszczaty mięśniak o kwadratowej szczęce nawet nie podał Jupiterowi ręki. Patrzył na Jupitera z aroganckim uśmieszkiem.
