I nie tylko one. Zmarli odprawiają około północy sobótkowe msze. I mnóstwo złych istot, chodzących i pełzających oraz takich, których my, ludzie, nie widzimy, wyłania się z ukrycia, by próbować przekabacić ludzi na swoje kopyto albo wypaczyć ich dusze. W dawnych czasach zatykano pod belkami sufitu rozchodnik, dla każdego domownika jedną gałązkę. Jeśli roślina zwiędła, oznaczało to, że człowiek, któremu była poświęcona, umrze w ciągu najbliższego roku. Palono ogniska, najchętniej nad samą wodą, ponieważ woda posiada tej nocy cudowną siłę, wstawiano do ognia beczki ze smołą, żeby odpędzić od inwentarza wszelkie złe moce.

W Szwecji wznosi się majowe słupy; ich nazwa nie ma jednak nic wspólnego z nazwą miesiąca, pochodzi od słowa „maić”, czyli „ozdabiać, oplatać zielenią”.

Była to zawsze niezwykle tajemnicza noc, pełna mistycznych zagadek i niebezpieczeństw, zwłaszcza dla samotnych wędrowców. Tej nocy nikt nie powinien pozostawać poza domem sam.

Ale to wszystko działo się dawno, na świecie, na powierzchni ziemskiego globu. W Królestwie Światła panują chyba inne obyczaje?


Większość z tych, którzy wychodzili na zewnątrz, do Królestwa Ciemności, poddano kwarantannie.

Mirandę przewieziono do stołecznego szpitala. Straciła tak wiele krwi, że nie była w stanie poruszyć ani ręką, ani nogą, nie miała siły unieść powiek ani wyszeptać choćby jednego słowa.

Słyszała jednak wszystko, co wokół niej mówiono. Wiedziała, że brama w murze została zamknięta i że Gondagil na nią czeka. Żeby uratować jej życie, zgodził się na przeniesienie ukochanej do Królestwa Światła. On sam nie uzyskał pozwolenia, by jej towarzyszyć. Przeciwstawił się temu høvding jego plemienia, a przywódcy Królestwa Światła ulegli, by nie narażać na szwank paktu z trudem zawartego z dwoma plemionami z Królestwa Ciemności.



5 из 184