
Był niski, w ustach błyszczały mu dwa srebrne zęby. Poza tym zajeżdżał tanią brandy. Ashcroft po raz kolejny pokazał legitymację.
– Mógłby mi pan poświęcić parę minut? Człowiek zerknął na ich buty ukazując starannie zaczesany placek łysiny.
– Od razu chce mnie pan straszyć tym, że wygasa licencja na kręcenie w mieście, czy odłoży pan to na później?
– Chcę wiedzieć, czy piętnastego koło czwartej po południu robiliście zdjęcia na pasażu handlowym.
– Łysina ustąpiła miejsca profilowi o ptasim nosie.
– Eve, dziecinko, podejdź do nas! – zawołał. Dziewczyna o spódnicy rozciętej do połowy uda ruszyła w ich stronę.
– Powiedz panom, co kręciliśmy w sobotę.
Oparła zawieszoną na szyi tabliczkę o płaski brzuch.
– Między trzecią a czwartą trzydzieści robiliśmy scenę na tarasie kawiarni z Lindą i Patrickiem…
– To mało ważne – przerwał jej Ashcroft. – Zdejmowaliście pasaż?
– Tak, był w ogólnym kadrze.
– Chcielibyśmy obejrzeć scenę nakręconą koło czwartej.
Reżyser i dziewczyna uśmiechnęli się jednocześnie.
– Taśmy pojechały do obróbki.
– To ściągnijcie je, chociaż fragmenty.
Od strony wozu technicznego ktoś krzyczał coś na temat akumulatorów i Muir musiał odejść na moment. Czas ten jednak dobrze podziałał na pamięć dziewczyny.
– Słuchaj, Tony – pociągnęła niskiego człowieczka i szepnęła mu coś do ucha.
Tamten zerknął na nią, a potem na Ashcrofta.
– Macie szczęście. Te sceny przyjadą dzisiejszym… – spojrzał na zegarek. – Właściwie to już przyjechały.
Ashcroft uderzył palcami po kieszeniach spodni.
– Powinniśmy je jeszcze dzisiaj obejrzeć.
Muir, który wrócił tymczasem, przyglądał się przez moment jego kapeluszowi, wreszcie wytarł łysinę chustką.
– A zezwolenie…?
Ashcroft zatknął kciuki za pasek spodni.
– Najpierw chcemy zobaczyć, czy macie szanse na Oskara…
