– Rustler – szepnął Ashcroft. Obydwaj wiedzieli, że chodzi o szczupłą blondynkę wchodzącą między ławeczki.

Była o jakieś piętnaście metrów przed Cadoganem. Layne zacisnął dłonie na krawędzi oparcia, zniżając brodę prawie do tego samego poziomu. Cadogan przeszedł dzielące go od żywopłotu metry jakby usztywnionym krokiem, tam rozejrzał się szybko na boki i nagłym ruchem wszedł do środka. Nie widzieli tego, bo zasłaniały go krzewy, lecz teczkę musiał upuścić na trotuar. W każdym razie, gdy chwytał dziewczynę za gardło, ręce miał puste. Obraz zamigotał i zastygł pokryty poprzecznymi pasami.

– Co się dzieje?! – krzyknął Ashcroft, obracając się do Muira.

Reżyser ostentacyjnie wzruszył ramionami.

– Sami widzieliście, jak Linda mówiła ostatnią kwestię…

Layne musiał przytrzymać Ashcrofta z całej siły za rękaw.

– Oni przestali filmować – powiedział z naciskiem. – Prawda? To był koniec sceny?

Muir uśmiechnął się prawie szczerze.

– Naturalnie, trzeba było jeszcze raz kadrować.

Fotel ciężko skrzypnął, kiedy Ashcroft obracał się w stronę ostatniego rzędu.

– Rekwiruję ten fragment jako dowód rzeczowy – powiedział chrapliwie. – Podpisze mi pan zaraz papier.

Muir wstał.

– A zezwolenie?

Ashcroft sięgnął do kieszeni bluzy i wyjął cienki flamaster.

– Wszystko po kolei.


* * *

– O rany, nic nie widzę! – krzyknął Slayton. – Kelly, gdzie jesteś?

Tuż obok rozległ się jakiś dźwięk, ale Slayton nie mógł zlokalizować jego źródła.

– Nic nie widzę! – krzyknął znowu. – Ratunku! Duszę się…

Kelly zerwał kołdrę z twarzy leżącego w łóżku kolegi.

– Obudziłeś się wreszcie? – mruknął.

Slayton zmrużył oczy i mętnym wzrokiem powiódł po pomieszczeniu. Znajdował się w ich własnym pokoju, ale w przeciwieństwie do sytuacji sprzed chwili było w nim stanowczo za dużo światła. Powoli rozmasował sobie skronie i usiadł na łóżku. Ból głowy nie ustępował i Slayton z zazdrością spoglądał na krzątającego się koło umywalki Kelly’ego.



31 из 195