
Dziewczęta milczały.
Myron zrobił krok w ich kierunku. Starał się, by w jego głosie nie usłyszały błagalnej nuty.
– Tylko proszę… proszę, nigdy nie jedźcie z kimś, kto pił. Patrzyły na niego.
– Obiecajcie – powiedział.
I po chwili – oto ostatnie co by było gdyby – zrobiły to.
Rozdział 3
Dwie godziny później Aimee i jej rodzice wyszli pierwsi. Myron odprowadził ich do drzwi. Claire nachyliła się do jego ucha.
– Słyszałam, że dziewczynki zeszły do twojego dawnego pokoju.
– Yhm.
Uśmiechnęła się łobuzersko.
– Powiedziałeś im o…?
– Boże, nie.
Claire pokręciła głową.
– Jesteś taki pruderyjny.
On i Claire przyjaźnili się w szkole średniej. Uwielbiał ją za niezależność poglądów. Zachowywała się – jak by to powiedzieć – niczym facet. Kiedy szli razem na prywatkę, próbowała sobie kogoś poderwać i zwykle miała więcej szczęścia niż on, ponieważ – do licha – była atrakcyjną dziewczyną. Lubiła mięśniaków. Umawiała się parę razy, a potem ich rzucała.
Teraz była prawnikiem. Przespali się ze sobą właśnie w tej suterenie, podczas przerwy wakacyjnej w ostatniej klasie. Myron był z tego powodu bardziej spięty niż ona. Claire następnego dnia wcale nie czuła się skrępowana. Żadnych wyrzutów czy znaczącego milczenia, żadnego „może powinniśmy porozmawiać o tym, co się stało”.
Ani zachęty do bisu.
Na studiach poznała przyszłego męża, „Erika przez k”. Tak zawsze się przedstawiał. Erik był chudy i spięty. Rzadko się uśmiechał. Niemal nigdy się nie śmiał. Zawsze nosił idealnie dobrane krawaty. Erik przez k nie był mężczyzną, jakiego Myron spodziewał się zobaczyć u boku Claire, ale ich małżeństwo wyglądało na udane. Zapewne na zasadzie przyciągających się przeciwieństw.
