
Tak jak Myron. Jack miał dopiero dziewięć lat i nie wyczuwał ironii sytuacji.
Kiedy doszli do samochodu, Jack uściskał Myrona. Nie wiedząc, jak zareagować, Myron też go uścisnął, ale krótko. Erin trzymała się z daleka. Kiwnęła mu głową i usiadła z tyłu. Jack poszedł w ślady starszej siostry. Ali z Myronem stali i uśmiechali się do siebie jak para od niedawna chodzących ze sobą głuptasów.
– Było miło – powiedziała Ali.
Myron wciąż się uśmiechał. Ali patrzyła na niego tymi cudownymi zielono-orzechowymi oczami. Miała złotorude włosy i pozostałości piegów z dzieciństwa. Jej twarz była szeroka, a uśmiech obezwładniający.
– Co takiego? – zapytała.
– Pięknie wyglądasz.
– Człowieku, ale umiesz kadzić.
– Nie chcę się chwalić, ale tak. Owszem, umiem.
Ali obejrzała się w stronę domu. Win – tak naprawdę Windsor Horne Lockwood Trzeci – stał tam z założonymi rękami, oparty o framugę.
– Twój przyjaciel, Win – powiedziała Ali – wydaje się miły.
– Nie jest.
– Wiem. Po prostu pomyślałam, że tak powiem, skoro jest twoim przyjacielem i w ogóle.
– Win jest skomplikowany.
– I przystojny.
– On o tym wie.
– Jednak nie w moim typie. Zbyt ładny. Za bardzo wygląda na bogatego lalusia.
– A ty wolisz muskularnych w typie macho – rzekł Myron. – Rozumiem.
Prychnęła.
– Dlaczego on mi się tak przygląda?
– Mam zgadywać? Zapewne ocenia twój tyłek.
– Dobrze wiedzieć, że ktoś to robi.
Myron odkaszlnął i odwrócił wzrok.
– Zatem chcesz, żebyśmy jutro razem zjedli obiad?
– Byłoby miło.
– Wpadnę po ciebie o siódmej.
Ali położyła dłoń na jego piersi. Myrona przeszedł elektryzujący dreszcz. Stanęła na palcach – był od niej o głowę wyższy – i pocałowała go w policzek.
