
– Wychowałem się w dokach – zawiesił na chwilę głos – ale wtedy wszystko wyglądało tam zupełnie inaczej. – Uświadomił sobie nagle, że nie do końca odciął się od swoich korzeni.
– W czasach, kiedy te wszystkie magazyny nie zostały jeszcze zamienione na luksusowe apartamenty dla bogaczy? – Uśmiechnęła się. – To musiało być ciekawe, pełne łobuzerskich wybryków dzieciństwo!
Uderzyła w czuły punkt.
– Obecnie jestem przykładnym obywatelem – zapewnił ją,
– Aha.
Lekkie powątpiewanie w jej głosie spowodowało, że Daniel się roześmiał Flirtowanie jest jak jazda na rowerze: ta umiejętność pozostaje nam na całe życie.
– A pani? – zapytał.
Ładne zęby, pomyślała, patrząc na jego odbijający się w lusterku, szeroki uśmiech. Natychmiast zganiła się w duchu za tak wnikliwe studiowanie jego powierzchowności. Po chwili jednak skonstatowała: jakie usta! W żaden sposób nie mogła się opanować.
– Czy jestem przykładną obywatelką?
– To wiadomo. W końcu jest pani jedną z dziewcząt Garland! Świetnie wykształconą, piękną i godną zaufania.
Nie mogła zaprzeczyć, że słowa te sprawiły jej przyjemność. Wiedziała doskonale, jak ważny jest dobry wizerunek firmy, a szczególnie teraz, kiedy planowała rozszerzenie działalności.
– Już panu powiedziałam, że panna Garland wysoko stawia poprzeczkę.
– To jasne! Inaczej nie miałaby takiej renomy. – Ponownie utknęli w korku i znowu Daniel mógł obserwować swoją pasażerkę w lusterku. Skrzywiła usta, jakby w proteście, ale mógłby przysiąc, że tak naprawdę jest zadowolona. – Jak to się stało, że została pani jedną z dziewczyn Garland? – spytał nagle.
No cóż, najłatwiej byłoby odpowiedzieć, że po prostu urodziła się w odpowiedniej rodzinie. Garland to było panieńskie nazwisko jej matki. Stanowiło to rodzaj zabezpieczenia, na wypadek gdyby coś się nie udało. Wkrótce jednak gazety zaczęły rozpisywać się o profesjonalizmie szkolonych przez nią sekretarek, nazywając je „Dziewczynami Garland".
