
– Czyżby? – spytała zdziwiona. – Skąd pan o tym wie?
– Jest z tego znana. Organizacja, wydajność i skuteczność! Pani jest nowa?
– Nie, nie. – Już chciała powiedzieć mu prawdę, ale powstrzymała się. Tak było zabawniej. – Pracuję w agencji od samego początku.
– Zatem wie pani o niej wszystko. Jaka ona jest?
– Myślałam, że to pan wszystko o niej wie? Wzruszył ramionami.
– Tylko plotki.
– A więc wieść niesie, że jest bezwzględna?
– I jak sądzę bardzo bogata, skoro zleca nam wożenie swoich pracownic.
Amanda z trudem stłumiła wybuch śmiechu.
– Rzeczywiście stawia poprzeczkę bardzo wysoko – dodała.
– Zapewne nie byłaby zadowolona, że jedna z jej dziewczyn rozmawia ze zwykłym szoferem?
– Tak długo, jak dobrze wykonują swoją pracę, nikt nie wtrąca się w ich życie prywatne. – Po chwili zapytała: – A pan… jest zwykłym szoferem? – W jej głosie brzmiało niedowierzanie.
Coś tu jest nie tak, pomyślała. Daniel zrobił na niej naprawdę dobre wrażenie, a to nie było wcale takie łatwe. Sposób, w jaki się do niej zwracał, w jaki otwierał drzwi samochodu… Wiedziała, że żaden z mężczyzn, których dotychczas poznała, nie mógł się z nim równać. A na dodatek był zabójczo przystojny i świetnie zbudowany. Te szerokie ramiona mogłyby udźwignąć wszystkie problemy tego świata. Mocno zarysowany podbródek nadawał jego twarzy specyficznego, intrygującego wręcz wyrazu. Naprawdę trudno byłoby mu coś zarzucić. Poza tym, miał w oczach coś niezwykłego. Gdyby Amanda szukała partnera, a nie potencjalnego dawcy spermy, nie mogłaby znaleźć bardziej odpowiedniego kandydata. Ta myśl wprawiła ją w świetny humor.
Czy był zwyczajnym kierowcą? Takiego pytania się nie spodziewał. Ale zasłużył sobie na nie. Niektóre jego uwagi chyba wydały się tej dziewczynie zbyt śmiałe. Miał nadzieję, że jej nie uraził. Od pierwszego wejrzenia uznał ją za pewną siebie, dojrzałą i atrakcyjną.
