Mały przedmiot mógł wpaść do zlewu i zniknąć tam bezpowrotnie…

— Nikt nie przeszkodzi mi w obserwowaniu! — Mój Boże — pomyślał Srengaard. Jej głos drżał. To zażenowanie ją zdradziło, nie zgadzało się z pewnością siebie, którą się afiszowała. Wymodelowanie Lizabeth było… udane, ale mimo wszystko chirurg zbyt zintensyfikował jej instynkt macierzyński.

— Tak samo troszczymy się o was jak i dziecko. Wstrząs…

— Prawo zezwala nam na obserwowanie — przerwał mu Harrey i przekazał Lizabeth: „Mniej więcej to przewidzieliśmy”.

Ten kretyn wie co mówi — pomyślał Srengaard wzdychając lekko. Według statystyk tylko jedna para na sto tysięcy nalegała na obserwowanie, mimo bardziej lub mniej subtelnych perswazji lekarza. Ale statystyka i rzeczywistość to dwie różne sprawy. Srengaard zauważył ostre spojrzenie Harreya. W modelowaniu tej cząstki Masy położono zbytni nacisk na samczy instynkt opiekuńczy. Harrey nie mógł znieść, by jego samica się denerwowała. Był to zapładniacz pierwszej jakości, wzorowy mąż, który nigdy nie brał udziału w orgiach Steryli.

— Prawo — powiedział Srengaard — wymaga, abym ostrzegł rodziców przed ryzykiem szoku. Nie miałem wcale zamiaru przeszkadzać wam w obserwowaniu.

— Zrobimy to — uparła się Lizabeth.

Harrey podziwiał jej odwagę. Doskonale grała swoją rolę! Doszła do takiej perfekcji, że w jej głosie zabrzmiała nawet nuta zawahania.

— Nie mogłabym znieść oczekiwania w niewiedzy — ciągnęła dalej jego żona.

Srengaard zastanawiał się, czy powinien wywrzeć na nich presję rzucając na szalę cały swój autorytet, ale rzut oka na zaciętą twarz Harreya i błyszczące oczy Lizabeth wstrzymały go. Będą obserwować.

— Bardzo dobrze — powiedział znowu wzdychając.

— Czy będziemy obserwować tutaj? — zapytał Harrey.

— Oczywiście że nie! — Srengaard poczuł się obrażony. Co za banda prymitywów! Po chwili ochłonął trochę. Mimo wszystko taka ignorancja wynikała ze starannie strzeżonej tajemnicy modelowania genetycznego.



7 из 126