Jego głos docierał do Nataniela z bardzo daleka, zaczynało działać znieczulenie. Człowiek nie może zniknąć całkiem bez śladu, taka była jego ostatnia myśl.

Ale z Ellen zawsze potrafili porozumiewać się telepatycznie…

Całą swą zdolność koncentracji skupił na nawiązaniu z nią kontaktu, na to jednak, rzecz jasna, było już za późno. Powoli tracił przytomność.

Nie zdążył odebrać żadnej odpowiedzi, nawet w podświadomości.

Ellen zniknęła bez śladu.

Mały Gabriel obudził się w białym pokoju

Dookoła pachniało szpitalem.

Ciało bolało go nieznośnie. Lewe ramię miał obandażowane, ale nie zostało zagipsowane. Dobrze, że nie prawe, pomyślał lekko zamroczony. Inaczej nie mógłbym prowadzić dziennika.

Zaraz zaatakowały go bóle, jakby tylko czyhały, by się na niego rzucie. Czaszkę z tyłu mu rozsadzało, kark drętwiał.

Jęknął. Mama, pomyślał. Chcę do mamy!

Ale tym razem nawet gdyby mama podmuchała, niewiele by pomogło. Ból był zbyt silny.

– Czołem! – rozległ się jakiś głos. Nad Gabrielem pochylał się życzliwie uśmiechnięty lekarz. A więc już się obudziłeś.

Tak, próbował odpowiedzieć chłopiec, ale nie mógł dobyć głosu.

– Anioł musiał nad tobą czuwać, chłopcze!

Gabriel z trudem wymamrotał coś w odpowiedzi.

– Co mówisz? – spytał uśmiechnięty doktor. – Czarny anioł? Niczego podobnego nie ma. A gdyby nawet czarne anioły istniały naprawdę, nie zajmowałyby się małymi chłopcami spadającymi w przepaść!

Co ty o tym wiesz, pomyślał Gabriel, ale nie miał sił, żeby cokolwiek powiedzieć. Przymknął oczy.

Nieco później, nie wiedział, ile czasu upłynęło, znów się ocknął.

Ktoś blisko niego jęczał.

Sąsiednie łóżko…

Gabriel odwrócił głowę. Z początku nie widział wyraźnie, miał wrażenie, że widok przesłaniają mu dwie czarne postaci, złudzenie jednak zaraz minęło. Pierwszą reakcją chłopca była radość.



10 из 178