– Sądziłam, że on został unicestwiony!

– Ależ skąd! Jest teraz w Lipowej Alei.

– Co takiego?

– Andre się tym zajmie. My skupmy się na tym, co nas czeka tu i teraz.

Tovie na chwilę odjęło mowę, w końcu zapytała niepewnym głosem:

– Ale on nie może chyba nic zrobić Demonom Wichru?

– Jest Wielka Otchłań. Przerażenie wszystkich demonów.

Tova zadrżała.

– Ale czy to… naprawdę istnieje?

– Już pochłonęło Ellen.

– Co ty mówisz?!

– Niestety, to prawda.

Tova jęknęła z rozpaczą:

– Musimy ją uratować!

– Stamtąd? Nie wiemy nawet, gdzie to jest. Wielka Otchłań równa się unicestwieniu, nie zapominaj o tym, Tovo!

– Och, Ellen! – użaliła się Tova.

Obok nich przeleciał gwałtowny powiew wiatru.

– Dziękujemy, Tajfunie! – zawołał Rune. – Dziękujemy wam wszystkim, Demony Wichru! Ale bądźcie ostrożne! On was szuka!

Odpowiedziały głuchym, pogardliwym śmiechem i odleciały.

– Rune, jestem zdruzgotana – wyszeptała Tova.

– A nie znasz jeszcze nawet połowy prawdy. Tengel Zły zadał nam potężny cios. Mocniejszy, niż potrafiliśmy przewidzieć. Musimy jednak iść dalej. Widzę, że z naszym towarzyszem niedobrze.

– Czy nie możesz nic dla niego zrobić, Rune? – poprosiła. – On nazywa się Morahan i jest dobrym człowiekiem. Czy Marco nie mógłby…

– Marco nie może teraz zrobić absolutnie nic – odparł prędko Rune. Nie chciał opowiadać o tym, co stało się przy wodospadzie. – Pomóż mi go podnieść.

Wspólnymi siłami udało im się zarzucić Morahana Runemu na plecy i ruszyli w stronę szosy.

– Czy Halkatla nie mogłaby się pokazać? – zastanawiała się Tova. – To takie kłopotliwe, kiedy się nie wie, z której strony ona stoi.

– Och, oczywiście – uśmiechnął się Rune. – Może też nam pomóc go nieść.

U lewego boku Tovy pojawiła się szeroko uśmiechnięta Halkatla.



6 из 178