– Witaj! – ucieszyła się Tova. W towarzystwie Halkatli zawsze czuła się raźniej. Potrafiły zrozumieć się bez słów.

– Należy odstawić Morahana do szpitala – stwierdził Rune.

– Do Lillehammer? – spytała Tova. – To jedyny szpital w okolicy. Musielibyśmy jednak się cofnąć, a przecież nie mamy czasu!

– To prawda, ale możemy odesłać go karetką.

Tova nie chciała się na to zgodzić.

– Czuję się za niego osobiście odpowiedzialna.

– W takim razie nie powinnaś ciągnąć go dalej za sobą. Ten człowiek jest umierający, nie widzisz tego?

Tova, wielce zasmucona, nie miała na to żadnej odpowiedzi.

Podobnie jak kiedyś Christa jej krewniak Marco poczuł, że tempo opadania stopniowo słabnie.

Kiedy przecięto linę, na której wisiał, i wirując poleciał wprost w kipiel wodospadu, przyszła mu do głowy nagła myśl: Już nie jestem czarnym aniołem, przede wszystkim jestem człowiekiem, nie przeżyję tego. Christa jednak nie należała nawet do wybranych, a mimo to potrafiła jeśli nie latać, to przynajmniej utrzymać się w powietrzu dłużej niż zwykli śmiertelnicy. Dlaczego on miałby tego nie umieć? Był wszak bliższym krewnym Lucyfera niż ona.

Wiedział, w jaki sposób zrobiła to Christa: rozpostarła ramiona i wyprostowała palce, stawiając opór powietrzu. Uczynił to samo i rzeczywiście zaczął spadać wolniej. A w chwili gdy zbliżał się do huczącego wodospadu, uderzyła go inna myśl: Skała, kamień, nie zapewniały mu ochrony. Ale woda? Co powiedział duch Taran-gai?

„Woda będzie was nosić, nigdy nie zamknie się wokół was”.

A jeśli w miejscu, w którym spadnie, będzie za płytko? Jeśli uderzy w skałę?

Więcej nie zdążył pomyśleć, bo otoczyły go rozszalałe fale, porywając w dół. Grzmiące masy wody zepchnęły go ku głębi, potłuczonego, posiniaczonego, ale żywego.

Trzy rzeczy mnie uratowały, myślał, walcząc z prądem i z całych sił starając się dotrzeć do brzegu. Ta sama zdolność, jaką posiadała Christa: umiejętność hamowania przy spadaniu, wykorzystania oporu powietrza. Poza tym ochrona, jaką obiecano mu w Górze Demonów. A wreszcie fakt, że mimo wszystko jednak pozostał czarnym aniołem. Chociaż bowiem nie posiadał już wszystkich ich cech, zachował nieśmiertelność.



7 из 178