On i Vendel bardzo się w ostatnich latach zaprzyjaźnili. Choć po pierwszym spotkaniu porozumiewali się wyłącznie za pomocą listów, Daniel nauczył się od Vendela niezmiernie dużo.

Wyobrażał sobie, ba, był pewien, że właśnie dzięki tej korespondencji wyuczył się języka rosyjskiego i teraz przeżywał głębokie rozczarowanie. Podróż z Villmantrand do Archangielska zajęła mu całą zimę. Początkowo przerażony swoją tak bardzo ograniczoną znajomością języka, przeważnie milczał. Ale chłonął wiedzę przy każdej okazji w czasie tej długiej wędrówki przez krainę zamarzniętych rzek, przez wsie i miasteczka, gdzie musiał najmować się do pracy za nędzne grosze, by zarobić na dalszą podróż. Ludzie uważali go na ogół za głuchoniemego albo niedorozwiniętego.

I oto nareszcie Daniel dotarł do Archangielska, miasta, które było pierwszym etapem w jego podróży do górskiej krainy Taran-gai. Opowieść o wszystkich jego przygodach i groźnych dla życia sytuacjach, w jakich się wielokrotnie znajdował, starczyłaby na osobną książkę, dajmy więc temu spokój. Już samo zdobycie cywilnego ubrania, w które mógłby się przebrać po zrzuceniu szwedzkiego munduru, zajęło mnóstwo czasu. Zrobił to jeszcze w Finlandii, bo nie chciał budzić zainteresowania w Rosji, do której mimo wszystko spodziewał się dotrzeć. Zupełnie inna historia to zdobywanie jedzenia w czasie podróży, a także unikanie spotkania z dzikimi zwierzętami i rosyjską władzą… Nie, nie wracajmy do tego!

Lekcje rosyjskiego, jakie pobierał u Vendela, okazały się jednak niezłą podstawą, na której Daniel mógł budować dalej. Dlatego uczył się języka niezwykle szybko i gdy dotarł nareszcie do Archangielska, gotów był pójść do portu w poszukiwaniu pracy. Tam najprędzej zdobędzie potrzebne informacje co do dalszej podróży, tam mówi się tyloma różnymi językami i dialektami, że nikt z pewnością nie zwróci uwagi na jego wymowę, a w końcu tam chyba najłatwiej zarobić parę kopiejek.



2 из 192