Kiedy porucznik Robert Bellamy dotarł do pierwszej bramy, panował jeszcze mrok. Zajechał przed dwuipółmetrowe ogrodzenie zwieńczone drutem kolczastym. Znajdowała się tu budka wartownicza z dwoma uzbrojonymi strażnikami. Jeden z nich został w środku obserwując, jak drugi podchodzi do samochodu.

– Czym mogę panu służyć?

– Porucznik Bellamy do generała Hilliarda.

– Proszę o pański dowód tożsamości, panie poruczniku. Robert Bellamy wyciągnął portfel i podał legitymację 17 Wydziału Marynarki. Strażnik przestudiował uważnie dokument, po czym go zwrócił.

– Dziękuję, panie poruczniku.

Skinął do wartownika w budce i brama otworzyła się. Stojący w środku strażnik podniósł słuchawkę.

– Porucznik Bellamy jest w drodze.

Po minucie Robert Bellamy znalazł się przed kolejną zamkniętą bramą.

Do samochodu podszedł uzbrojony wartownik.

– Porucznik Bellamy?

Tak.

– Czy mogę prosić o pański dowód tożsamości?

Już chciał zaprotestować, ale pomyślał sobie: A niech tam! Ich sprawa. Znów wyciągnął portfel i pokazał strażnikowi legitymację.

– Dziękuję, panie poruczniku – wartownik uczynił jakiś niedostrzegalny gest i brama otworzyła się.

Robert Bellamy ruszył przed siebie i po chwili zobaczył trzeci mur. Mój Boże - pomyślał. – Zupełnie, jakbym się znalazł w Krainie Oz.

Kolejny umundurowany strażnik podszedł do auta. Robert Bellamy sięgnął po portfel, ale wartownik spojrzał tylko na tablicę rejestracyjną i powiedział:

– Panie poruczniku, proszę pojechać prosto, do budynku administracyjnego. Będzie tam już na pana ktoś czekał.



6 из 290