
Następował ranek nowego – według wszystkich kalendarzy – roku...
Środek na bezsenność
Bezsenność – to dziecię myśli, siostra neurastenii. Kiedy nerwy ćmią, jak chory ząb, kiedy chcesz tylko zapomnieć; zapomnieć, zapomnieć – o niespełnialności marzeń – bezsenność napada, jak zbój, i nie ma większego bólu niż ten. Fizyczny ból wynagradza niesione przez siebie cierpienia, koncentrując samoświadomość w węzeł, całkowicie wyłączając rozum – skupiając całą uwagę na odczuwanych wrażeniach, a zatem – odcinając umysł od możliwości myślenia.
Cicha, chroniczna bezsenność przychodzi nocą, kiedy niczym nie możesz sam siebie okłamać. Podczas dnia schronisz się od nieszczęścia pogrążając się bez reszty krzątaninie wokół codziennych spraw, nie dajesz sobie czasu, aby oprzytomnieć – i w ten sposób rozplątujesz swoją niteczkę niepokoju, jedwab wyciągany z kłębka-kokonu chorej duszy, rozdzielasz siebie na kawałeczki – i na jakiś czas, zapominasz o sobie. Wieczorem – pogrążasz się w hipnotyczny trans- oszustwo telewizji; ale i tam – nie ma spokoju: strasznie; strasznie – i znowu krążą myśli – ale – w końcu! – można nie myśleć: muzyka, muzyka – dopóki spiker nie pożegna nas życzeniami spokojnej nocy. I wtedy ta noc podkrada się do ciebie. Najpierw – wydaje się nam – że udało się oszukać ją nudą ciągnącego się-nieskończenie-nudnej-powieści, która czytasz do chwili sklejenia się powiek,
