
– A dlaczego na Korsyce? A może lepiej będzie każdemu po własnym hotelu na Hawajach? Wtedy maż milionowe zyski i jakby wille za jednym zamachem – sprzeciwił się Paramonow.
– A coście się tak uczepili tej forsy?! Na cholerę tobie willa? "Dusz to najważniejsze w człowieku"! – złośliwie zacytowała Lenka. – Teraz to bardzo modne! Chodzimy do cerkwi, jak na partyjne zebrania... Ale to nic, zamiast duszy przyda się i tusz, a najlepiej – jakuzi!
– No, ty to jesteś walnięta! – spokojnie, ze smakiem rzekł Barcew. – Ale – generalnie – to jest sens w jej słowach. Prosić trzeba nie tylko o mamonę, a i o sławę, i tytuły!
– Po co tytuły?! Nie trzeba tytułów! A to ona może pojąć dosłownie, i zostaniemy Bohaterami Związku Radzieckiego. Pośmiertnie! – wystraszył się Arbuz.
– Forsa i sława zarazem – to przecież nagroda Nobla! – ożywił się Paramonow. – Cholera, przestań mnie szarpać za rękaw!
– A za co Tobie przyznać nagrodę Nobla? Za wybitne osiągnięcia w dziedzinie zgarniania do siebie wszystkiego obiema łapami? – przenikliwie uśmiechnęła się Lenka. – Ty lepiej o talent poproś! Tak! Ale teraz tego nie kupują! Teraz ocenia się geniusz w proporcji do jego finansowych dochodów! Całkiem już zgłupieliście z tymi sukcesami... Ludziom jest potrzebne dobro!
– Słowo "dobro" ma też i konsumencką wykładnię – niewzruszenie sprzeciwił się Barcew. – I co mnie obchodzą ludzie? Ja sam jestem "ludź"! I ja – akurat – potrzebuję forsy.
