Stryj Jorge był zwyczajnym histerykiem. Czarni bracia na pewno nie są źli, czyszczą świat z wszelkich herezji, tropią kłamstwa.

No, ale teraz te babska na zamku umyśliły, że pozbędą się mnie na jakiś czas. Zamierzają wysłać mnie do stryja Dominga, przyrodniego brata mego ojca, z drugiego małżeństwa babki. Żona stryja, ciotka Juana, jest naprawdę okropna. Prawdziwa sekutnica!

Jest tam jeszcze ich syn, Sancho, ten, z którym razem kąpaliśmy się jako dzieci. Od tamtej pory widziałam go zaledwie kilka razy, ale od ostatniego spotkania i tak upłynęło bardzo wiele czasu. Płaczliwy smarkacz.

Mama twierdzi, że Juana już zadba o to, żeby mnie trochę nauczyć ogłady, bo to może się okazać potrzebne. Czyżby? Jestem nieodrodną córką swego ojca i zrobię tak, jak zechcę. Mama twierdzi, że jesteśmy do siebie wprost strasznie podobni, oboje nie mamy za grosz moralności. Ale na co człowiekowi moralność?

Tu jednak jest zbyt smutno. Nie dzieje się nic ciekawego, można jedynie siedzieć i haftować z tymi starymi plotkarkami, zawsze zazdrosnymi „damami dworu”. A może miałabym studiować w bibliotece razem ze starym Carlosem? Ten zasuszony staruch na pewno nic już nie ma w tych wypchanych pludrach. Pewnie jest z nim tak samo jak z baronem, który nosi olbrzymi sączek, taki jak wędrowni kuglarze, tyle że jeszcze większy, a tymczasem widziałam, jak siusiał w rabacie różanej pod moim oknem.

Doprawdy, żałosne, co w nim chowa! Kuzyn Sancho mógł się poszczycić większymi klejnotami jako pięcioletnie dziecko.

Mężczyźni tylko się przechwalają. Już wolę konie, na ich widok przechodzą mi ciarki rozkoszy. Mężczyźni nie mogą się z nimi równać.

Nie chcę jechać do ciotki Juany, która będzie mną dyrygować jak służącą, nie chcę też zostać tutaj i zanudzić się na śmierć. Tu zresztą nadzór Mamy także wprost mnie dusi.



14 из 163