– Wątpię w to. Coś ją tu trzyma… coś, czego nie rozumiem.

– Nie usiłuj zrozumieć świata i jego problemów, Cath. Masz dość własnych.

Od chwili kiedy Catherine po raz pierwszy zobaczyła Horizons, poczuła się spokojna. Był to wielopokojowy, potwornie brzydki dom z przełomu wieków. Wokół niego biegł obszerny ganek, nie zadaszony, ozdobiony frędzlami przez kolejnych mieszkańców. Rośliny zwieszające się z kwietników wyglądały na zwarzone, jakby je dopadł późnowrześniowy przymrozek, podobnie jak klony rosnące wzdłuż alejki. Z ganku wchodziło się do obszernego holu, oddzielonego od salonu kolumnami pomalowanymi na pożółkły kolor kości słoniowej. Schody po lewej stronie korytarza tworzyły w drodze na górę dwa zakręty. Bogato rzeźbiona poręcz i toczone balaski świadczyły o dawno minionej świetności. Salon i zarazem jadalnia przypominały słoneczną, wygodną jaskinię. Barwne światło sączyło się przez stare witraże, malując pokój kolorami ametystu, granatu, szafiru i szmaragdu. Promienie padały przez kwietny wzór, niezmiennie od osiemdziesięciu lat albo i dłużej. Szerokie deski podłogowe i boazeria zostały jakimś cudem zachowane. W pokoju stała sofa i krzesła obite tapicerką o bardzo różnych wzorach, które w jakiś sposób wydawały się tu bardziej odpowiednie niż najstaranniej wybrany komplet. Krzesła otaczały stoły o wytartych blatach. Raził jedynie telewizor, teraz wyłączony, kiedy Catherine i Bobbi stanęły w holu, patrząc, jak trzy dziewczyny sprzątają pokój.

Jedna z nich klęczała sortując gazety, druga czyściła odkurzaczem podłogę, trzecia odkurzała stoliki. Jakaś dziewczynka pochylała się nad stołem jadalnym, przy którym z łatwością mogła się pomieścić cała futbolowa drużyna Minnesoty. Nagle wyprostowała się, położyła dłoń na swoim krzyżu i odgięła się do tyłu, pokazując wystający duży brzuch. Nie miała więcej niż pięć stóp wzrostu i jej piersi nie były jeszcze w pełni rozwinięte. Mogła mieć mniej więcej trzynaście lat, a była już przynajmniej w ósmym miesiącu ciąży. Gdy spostrzegła Catherine i Bobbi, na jej twarzy pojawił się radosny uśmiech.



46 из 355