
– Obiecałaś, że nie powiesz Clayowi i nie zapominaj o tym! – przypomniała jej Catherine.
– Nie bój się – ode mnie się nie dowie, nawet jeśli uważam, że powinnaś postąpić inaczej. Połowa dziewcząt na uniwersytecie zrobiłaby wszystko, żeby wykorzystać sytuację, w której się znalazłaś, a ty kierujesz się dumą!
– Pobyt w Horizons jest darmowy. Wszystko będzie dobrze. – Catherine ponownie z rezygnacją spojrzała przez okno.
– Ale ja chcę, żeby ci było lepiej niż dobrze, Cath. Czy nie widzisz, że czuję się odpowiedzialna? – Bobbi wysunęła rękę, żeby dotknąć ramienia kuzynki, i ich spojrzenia ponownie się spotkały.
– Nie jesteś odpowiedzialna. Ile razy mam ci to powtarzać?
– Przedstawiłam cię Clayowi Forresterowi.
– Owszem, ale to wszystko, co zrobiłaś, Bobbi. Sama się w to wpakowałam.
Kłóciły się na ten temat wiele razy. Zawsze potem Bobbi czuła się smutna i przygnębiona.
– On będzie o ciebie pytał – powiedziała cicho.
– Musisz po prostu skłamać i powiedzieć, że nie wiesz, gdzie jestem.
– Nie podoba mi się to. – Usta Bobbi skrzywiły się w grymasie.
– Mnie także się nie podoba, że muszę zostawić matkę, ale takie jest życie, jak lubisz powtarzać.
– Pamiętaj tylko, żeby się trzymać tego, co postanowiłaś, kiedy będzie cię kusiło, żeby się poddać i zobaczyć, jak jej się wiedzie.
– To właśnie mnie niepokoi. Będzie się zamartwiała, biedaczka.
– Tylko przez jakiś czas. Pocztówki ją przekonają, że dobrze ci się wiedzie, a twój stary nie będzie cię szukał na uniwersytecie. Nie ma sposobu, żeby się dowiedział, że nadal jesteś w mieście. Jak tylko dziecko się urodzi, będziesz znowu mogła zobaczyć się z matką.
Catherine zwróciła na kuzynkę błagalne spojrzenie.
– Ale ty będziesz do niej wpadała, żeby zobaczyć, jak się miewa, i… dasz mi znać, czy u niej wszystko w porządku, prawda?
– Powiedziałam ci, że tak, więc się odpręż, i pamiętaj… że jak mama zda sobie sprawę, iż miałaś dość odwagi, by się spakować i go zostawić, sama może zdobędzie się na taki krok.
