
Skaner był płaskim, prostokątnym urządzeniem, które skojarzyło się Hewlittowi z dawnymi ziemskimi książkami. Jak powiedział Medalont, widoczny z jednej strony panel kontrolny pozwalał regulować zasięg i głębokość pola badania, matowy spód zaś pokrywały mikroczujniki. Niewielki ekran ukazywał ze szczegółami wnętrze organizmu pacjenta. Ten sam obraz, tylko powiększony, pojawił się na stojącym obok łóżka monitorze, zapewne na użytek pielęgniarki. Hewlitt wykręcił głowę, aby go dojrzeć.
— Proszę się nie wiercić, pacjencie Hewlitt — powiedział lekarz. — Teraz niech się pan położy twarzą ku górze. Dziękuję.
Szczypce złapały delikatnie jego nadgarstek i ułożyły rękę wzdłuż tułowia. Jeden z czułków oparł się o łokieć, wznosząc końcówkę ku górze, drugi zległ w poprzek twarzy Hewlitta. Był lekki jak piórko, ale podrażnił nos na tyle, że Ziemianin musiał zmobilizować wszystkie siły, aby nie kichnąć. Chwilę potem lekarz odsunął się i wyprostował.
— Na ile pamiętam anatomię ziemskiej klasy DBDG, wszystko wydaje się w porządku i skłonny jestem zgodzić się z tym, co pan powiedział o swym samopoczuciu — stwierdził Melfianin i dodał kilka cichych dźwięków, które musiały być śmiechem, gdyż autotranslator ich nie przetłumaczył. — Jeśli nie liczyć zbyt wielkiego napięcia mięśni, które jest zrozumiałe w tych okolicznościach, jest pan w świetnej kondycji fizycznej.
Hewlitt przypomniał sobie ze złością, że tak samo kończyła się dotąd większość podobnych badań. Inni lekarze, też się z niego śmiali, a kilku zarzuciło mu nawet, że marnuje ich czas. Medalont wydawał się jednak wystarczająco uprzejmy, by nie wygłaszać żadnych komentarzy, chociaż był obcym. Pewnie zastanawiał się teraz w duchu, co począć z takim przypadkiem.
— Chciałbym zadać panu kilka pytań, pacjencie Hewlitt — powiedział lekarz. — Bez wątpienia słyszał pan te pytania już wiele razy, a pańskie odpowiedzi zapisano w historii choroby, pragnę jednak zadać je osobiście. Istnieje, bowiem ryzyko, że przez częste powtarzanie tych samych kwestii jakaś istotna informacja umknęła uwagi moich poprzedników. Poza bardzo wczesnym dzieciństwem, które spędził pan na Etli, nie opuszczał pan Ziemi, prawda?
