— Zarówno personel, jak i pacjenci mają zwykle z początku kłopoty z poruszaniem się korytarzami Szpitala — powiedziała siostra, przechodząc do porządku dziennego nad sposobem, w jaki właśnie potraktowała pacjenta. — Ma pan szczęście, że jako chory nie musi pan chodzić.

— Ale ja mógłbym pójść! — zaprotestował Hewlitt z prowadzonych w kierunku przejścia noszy.

— Większość przybywających do nas pacjentów nie może się poruszać o własnych siłach. Zazwyczaj nie są też w stanie mówić, rozglądać się czy wykłócać z pielęgniarkami. Nie będziemy zmieniać naszych zasad tylko dlatego, że raz zjawił się pacjent, który to wszystko może.

Drzwi otworzyły się przed nimi. Hewlitt natychmiast zamknął oczy i minęło kilka chwil, zanim odważył się spojrzeć. Teraz był zadowolony, że chroni go gruba, przezroczysta osłona.

Szerokim korytarzem zdążały w obu kierunkach istoty przypominające monstra z jego najgorszych sennych koszmarów. Dojrzał też kilka takich, które wyobraźnia z pewnością podsunie mu, gdy tylko znowu zaśnie. Tu i ówdzie pojawiała się w tłumie ludzka sylwetka, co tylko podkreślało potworny kontrast. Niektóre istoty przemieszczały się w pewnym odosobnieniu, większość jednak zbijała się w maszerujące różnym tempem gromady. Jedne przerażały masywnością, mnogością macek i oczywistą siłą, inne budziły mdłości za sprawą niekształtnych, pokrytych śluzem ciał. Chwilami Hewlitt nie wierzył własnym oczom, tak dziwaczna była ta menażeria. Obok noszy przeszło na dwudziestu nogach jakieś indywiduum okryte srebrzystą, nieustannie falującą sierścią. Widział już takie stworzenie na zdjęciu i kojarzył, że to mieszkaniec planety zwanej Kelgią. Stopniowo zaczął też rozpoznawać inne mijane istoty.

Wielkie, sześcionogie słoniowate bestie z czterema mackami i nieruchomą niemal głową pochodziły z Tralthy. Przysadziste krabowate istoty z pięknie nakrapianymi pancerzami, które mijały ich, poszczękując po pokładzie cienkimi, wielostanowymi odnóżami kostnymi, zwano Melfianami. Małe dwunogi połowy wzrostu człowieka i z rudawym futrem porastającym całe ciało pochodziły z Nidii.



4 из 241