Oddział siódmy był wielkim, jasno oświetlonym pomieszczeniem z dwoma rzędami łóżek, między którymi zostawiono sporo pustej przestrzeni. Hewlitt nie miał wątpliwości, że to łóżka, bo chociaż były dziwnych kształtów, a nad nimi wisiało mnóstwo jeszcze osobliwszego wyposażenia, na samym końcu dojrzał jedno bez wątpienia przeznaczone dla człowieka. Tuż obok drzwi, po lewej, mieściły się dyżurka pielęgniarek i otoczona przezroczystymi ścianami kuchnia. Przejechali jednak za szybko, aby zdążył dojrzeć, kto lub co tam akurat przebywa.

Zabudowa sprawiała, że po lewej mieściło się tylko osiem łóżek, gdy po prawej stało ich dwanaście. Kilka z nich otaczały parawany, a zza jednego dobiegało ciche gulgotanie, jednak bez pomocy autotranslatora nie potrafił orzec, czy to konsultacja lekarska, pogawędka czy może oznaki bólu. Nim zdążył spytać, nosze zatrzymały się płynnie, on zaś został uniesiony i posadzony na krześle obok swojego łóżka.

Pielęgniarka wskazała trzy pary drzwi w końcu pomieszczenia.

— Pierwsze to uniwersalny sanitariat dla pacjentów, którzy mogą się sami poruszać. Drugie to wejście do łazienki, również dostosowanej do potrzeb wielu gatunków, za ostatnimi zaś kryją się sanitariat i łazienka dla potrzebujących pomocy przy tych czynnościach. Szafka przy pańskim łóżku jest podobna do tej, z której korzystał pan na pokładzie Treevendara. Przedmioty osobistego użytku, które pozwolono tu panu przywieźć, trafią do niej jutro. W razie nagłej potrzeby może pan użyć tego przycisku. Gdyby z jakiegoś powodu nie mógł pan go dosięgnąć, na suficie zamontowane są mikrofony i kamery połączone z dyżurką.



8 из 241