Przy łóżku ma pan kierunkową lampkę do czytania, aby nie przeszkadzać innym pacjentom, są też słuchawki podłączone do odbiornika przekazującego szpitalne programy rozrywkowe. Wszystkie nagrano dawno temu, najbardziej przydają się więc, gdy chce się zasnąć bez pomocy środków farmakologicznych. Pańskie łóżko ma numer osiemnasty — kontynuowała. — Ma pan z niego wprawdzie najbliżej do toalety, ale najdalej do dyżurki i do wejścia. W Szpitalu panuje przekonanie, że najcięższe przypadki umieszcza się zaraz obok drzwi, aby lekarz mógł do nich jak najszybciej dotrzeć. Pacjentów w lepszym stanie i z pomyślniejszymi rokowaniami kładzie się w głębi oddziału. Może to podniesie pana nieco na duchu. A teraz, pacjencie Hewlitt — dodała zdecydowanym tonem — proszę się rozebrać, przywdziać szpitalny strój, który znajdzie pan na oparciu krzesła, i położyć się do łóżka, zanim zjawi się tutaj siostra oddziałowa. Poczekam za parawanem. Gdyby potrzebował pan pomocy, proszę zawołać.

Pielęgniarka cofnęła nosze, a z sufitu opuścił się cicho segmentowy parawan.

Hewlitt podniósł szpitalny mundurek i przez kilka długich chwil tylko się w niego wpatrywał. Było to coś gładkiego i białego, bez wyraźnego fasonu. I jak wszystkie takie stroje, wydawało się co najmniej o dwa numery za małe. Nie miał najmniejszej ochoty kłaść się w tym do łóżka. O wiele lepiej by się czuł, mogąc zostać na krześle i we własnym ubraniu, które pozwoliłoby mu zachować jakieś poczucie niezależności. Przypomniał sobie jednak, jak silna jest siostra i jej rzuconą na odchodnym uwagę, że w razie potrzeby chętnie mu pomoże. Czy było to wyrażone uprzejmie ostrzeżenie, iż jeśli sam się nie przebierze, ona zrobi to siłą?

Uznał, że nie da jej tej satysfakcji albo i przyjemności, którą mogłoby być wysupływanie z odzieży ciekawego przypadku obcego.

Kładąc się, usłyszał, że ktoś jeszcze podchodzi do parawanu. Ten ktoś raczej szurał stopami, niż stawiał je twardo na podłodze. W tle mechanicznego głosu autotranslatora rozległo się mało przyjemne posykiwanie.



9 из 241