Ponowiła próbę zasznurowania w pasie szmaragdowozielonej sukni. Na próżno. Całe ciało obrzmiało od puchliny wodnej. „Chora krew…” Oczy zniknęły niemal całkiem wśród paskudnych worów. Stopy były obolałe, stawy sztywne. Kiedy naciskała skórę przy nadgarstkach, palec zapadał się, a wgłębienie pozostawało na długi czas. Stała się niekształtna, całkiem zdeformowana. Żaden strój już na nią nie pasował. Pragnęła jedynie spać i spać, pozostać sam na sam ze swymi dolegliwościami, ale niestety musiała pokazywać się u boku Jochuma. Jego Wysokość król Christian V bardzo byłby niezadowolony, gdyby kogoś zabrakło na jego urodzinowej uczcie. Będzie więc musiała tam siedzieć i znosić rozbawione, wszechwiedzące miny dam dworu, obojętne spojrzenia mężczyzn, obiegające jej postać szybko, ze współczuciem i lekką pogardą. „Ta księżna, ona za dużo je – powiedział kiedyś jeden z dworzan, nie wiedząc, że Hildegarda znajduje się w pobliżu. – Napycha się jak świnia. Cóż musi się czymś pocieszać, kiedy mąż harcuje za jedwabnymi zasłonami w niewieścich komnatach”.

A przecież ona nie jadła prawie nic!

Jej mąż? Przy stole na ogół traktował ją jak powietrze. Jeśli się do niej zwracał, czynił to w formie zjadliwych uwag. Drwił z niej otwarcie, a ona w odpowiedzi potrafiła tylko się uśmiechać, choć serce krwawiło jej z żalu i bezsilności.

Nagle drzwi się otworzyły i weszła jej córeczka, Marina. Boże, cóż za wróbelek! Trzynastolatka o cienkich, postrzępionych włosach, które nie dawały się ułożyć w żadną fryzurę, ogromnych wystraszonych oczach i ustach wiecznie składających się w podkówkę.

Marino, moje najdroższe dziecko, co się z tobą stanie, kiedy mnie już nie będzie? myślała, obejmując dziewczynkę. Co zrobi z tobą twój ojciec, który nie chce cię znać, ponieważ nie jesteś wytęsknionym synem? W jego życiu nie ma miejsca dla ciebie.



2 из 185