– Proszę?

Zachichotała, nazwała go „wielkim głuptasem” i odeszła, cała rozhuśtana.

– Prysznic?

– Z tyłu jest kabina – wyjaśnił Win. – Pozwoliłem też sobie wziąć dla ciebie ubranie na zmianę.

– Prawdziwy z ciebie przyjaciel.

– No pewnie, wielki głuptasie.

Myron wziął prysznic, ubrał się, a potem, przed podejściem do lądowania, wszyscy zapięli pasy. Po bezzwłocznym opadnięciu w dół samolot wylądował tak gładko, jakby choreografię lotu ułożyli mu chłopcy z Temptations. Na czarnej płycie lotniska czekała długaśna limuzyna. Gdy wysiedli z odrzutowca, Myronowi powietrze wydało się dziwne i obce. Miał wrażenie, że znalazł się nie w innym kraju, ale na innej planecie. Poza tym lało. Zbiegli po schodkach i wpadli w otwarte drzwi limuzyny. Otrząsnęli się z wody.

– Zakładam, że zatrzymasz się u mnie – powiedział Win. Myron mieszkał z Jessicą w lofcie przy Spring Street. Ale przedtem.

– Jeśli można.

– Można.

– Mogę wrócić do rodziców…

– Powiedziałem: można.

– Znajdę sobie mieszkanie.

– Nie ma pośpiechu.

Limuzyna ruszyła. Win złożył dłonie koniuszkami palców. Zawsze to robił. Pasowało to do niego. Palcami wskazującymi zabębnił w wargi.

– Nie za bardzo nadaję się do komentowania takich spraw – zaczął – ale jeżeli chcesz pomówić o Jessice, Brendzie czy…

Rozłączył dłonie, skinął prawą. Starał się. Sprawy sercowe nie były jego mocną stroną. A jego poglądy na kwestię męsko – damskich związków uczuciowych można było śmiało nazwać „bulwersującymi”.

– Nie przejmuj się tym – wpadł mu w słowo Myron.

– Proszę bardzo.

– Niemniej dziękuję. Win szybko skinął głową.

Po ponad dziesięciu latach przebojów z Jessicą – latach, w których Myron kochał jedną, tę samą kobietę, zerwał z nią, odnalazł ponownie i powoli, ostrożnie odbudowując uczucia, umocniwszy je, wreszcie z nią zamieszkał – nastąpił koniec.



13 из 250