– Nie chciała ze mną rozmawiać.

– Słucham?

– Z tobą również.

– Nie rozumiem – rzekł Myron. – Esperanza nikogo by nie zabiła.

– Jesteś tego pewien?

Myron przełknął ślinę. Przyszło mu na myśl, że świeże przeżycia pomogą mu lepiej zrozumieć przyjaciela. Win również zabijał. I to często. A ponieważ on sam też niedawno zabił, uznał, że połączy ich dodatkowa więź. Ale nie połączyła. Przeciwnie. Wspólne doświadczenie odsunęło ich od siebie. Win ponownie sprawdził godzinę.

– Może się spakujesz? – zagadnął.

– Nie muszę nic brać.

Win wskazał ręką dom. Stojąca w otwartych drzwiach Teresę patrzyła na nich w milczeniu.

– W takim razie pożegnaj się z Madame Sempiterną i ruszajmy w drogę – powiedział.

2

Ubrana w szlafrok, Teresę czekała oparta o framugę drzwi. Nie bardzo wiedząc, co powiedzieć, Myron poprzestał na „dziękuję”. Skinęła głową.

– Pojedziesz ze mną? – spytał.

– Nie.

– Nie zostaniesz tu na zawsze.

– Dlaczego?

– Nie masz pojęcia o boksie – rzekł po chwili.

– Wyraźnie czuję – powąchała powietrze – że zanosi się na metaforę sportową.

– Niestety.

– Fe! Trudno.

– Między nami toczy się swoisty pojedynek – zaczął Myron. – Uskakujemy, robimy zwody, nurkujemy, unikamy zwarcia. Ale nie możemy tego robić w nieskończoność. W końcu trzeba będzie zadać cios.

Skrzywiła się.

– Kiepskie skojarzenie.

– Pod wpływem impulsu.

– I nieścisłe – dodała. – A co powiesz na to? Poznaliśmy siłę przeciwnika. Powalił nas na matę. Jakoś zdołaliśmy wstać, lecz nogi wciąż mamy jak z waty, a przed oczami mgłę. Jeszcze jeden cios i będzie po walce. Najlepiej potańczyć, nie dać się trafić i utrzymać dystans.

Trudno zaprzeczyć. Zamilkli.

– Jeśli wpadniesz do Nowego Jorku, zadzwoń, to…

– Dobrze. Znów zamilkli.

– Wiemy, co się stanie – powiedziała Teresę.



6 из 250