
– Bardzo proszę.
– No, to zacznijmy od Clu Haida.
Myron skinął głową, łyknął yoo – hoo i opróżnił puszkę.
– Naszemu koleżce ze studiów wszystko szło jak po maśle. Rzucał dobrze. W domu sielanka. Zaliczał testy antynarkotykowe. Z dużym zapasem przestrzegał „godziny policyjnej”. Lecz dwa tygodnie temu wszystko się zmieniło: niespodziewana kontrola dała wynik pozytywny.
– Co wykryli?
– Heroinę.
– Mediom Clu nic nie powiedział, ale prywatnie stwierdził, że test sfałszowano. Użył bzdurnej wymówki w rodzaju: ktoś dosypał narkotyku do jedzenia.
– Skąd to wiesz?
– Od Esperanzy.
– Spotkał się z Esperanzą?
– Tak. Po wpadce z testem zwrócił się oczywiście o pomoc do swego agenta.
– Aha – rzekł po chwili Myron.
– Pominę milczeniem krach agencji Rep Sport MB. Powiem tylko, że Esperanzą i Wielka Cyndi zrobiły co mogły. Ale to twoja firma. Klienci wynajęli ciebie. Wielu bardzo nie spodobało się twoje nagłe zniknięcie.
Myron wzruszył ramionami. To zmartwienie odłożył na później.
– Clu wpadł na kontroli, i co? – spytał.
– I natychmiast go zawiesili. Media wzięły go pod obcasy. Stracił wszystkie kontrakty reklamowe. Bonnie wyrzuciła go z domu. Jankesi się go wyrzekli. Ponieważ nie miał się do kogo zwrócić, wciąż zachodził do twojego biura. Od Esperanzy słyszał, że jesteś nieosiągalny. Jego złość z każdą wizytą rosła.
Myron zamknął oczy.
– Nie mam pojęcia.
Myronowi stanęła przed oczami latynoska piękność, którą poznał w czasach, kiedy – wieki temu – jako Mała Pocahontas występowała na zapaśniczym ringu. Pracowała dla RepSport MB od powstania agencji – najpierw jako sekretarka, a obecnie, po skończeniu studiów prawniczych, jako pełnoprawna wspólniczka.
– Jestem jej najlepszym przyjacielem – rzekł.
– Dobrze wiem.
– Więc jak mogła powiedzieć coś takiego? Win uznał, że pytanie nie wymaga odpowiedzi. Wyspa już zniknęła za horyzontem. Dookoła rozciągał się spieniony ciepły błękit Atlantyku.
