
Przed wyjściem wetknąłem staruszkowi kilka monet. Nie chciał ich wziąć.
— Niech pan weźmie — poprosiłem. — Jeśli panu niepotrzebne, niech pan kupi kwiatów na grób don Antonia.
— Dziękuję — rzekł starzec, a jego oczy znów napełniły się łzami — dziękuję, senhor.
— No i co teraz z sondowaniem? — zapytałem, kiedy podjeżdżaliśmy do Funchal.
— Było nie było, spróbujemy — odburknął kierownik bez szczególnego entuzjazmu.
Pobraliśmy z dziesięć próbek dna, w głębokich miejscach nie objętych programem naszych badań. Na powierzchnię wyciągnęliśmy tylko kawałki porowatej lawy bazaltowej.
W Moskwie okazało się, że wiek lawy wynosi rzeczywiście kilkanaście tysięcy lat.
* * *Do referatu chciałem włączyć opis spotkań na Maderze, historię dziwnego Muzeum w Porto Alte i treść rękopisu don Antonia di Riveiry.
Jednakże kierownika aż zatrzęsło i nagadał mi kupę nieprzyjemnych słów.
— Trzeba mieć dobrze w głowie — rzekł na koniec. — Referat będzie zamieszczony w biuletynie Instytutu…
Ale na widok mej zawiedzionej miny trochę zmiękł.
— Jeśli już nie możesz wytrzymać, napisz o tym opowiadanie — doradził klepiąc mnie po ramieniu. — Tym bardziej że śmierć don Antonia zwolniła cię od złożonego mu przyrzeczenia.
Tak właśnie zrobiłem.
Przełożył Z. Burakowski
A. Dnieprow
RÓWNANIA MAXWELLA
Owa koszmarna przygoda zaczęła się pewnego sobotniego wieczoru.
Przeglądałem miejscową gazetę popołudniową i na ostatniej stronie natrafiłem na ogłoszenie: „Towarzystwo Kraftstudta przyjmuje od instytucji oraz osób prywatnych zlecenia na wykonanie wszelkiego rodzaju prac z zakresu obliczeń oraz analiz matematycznych. Gwarancja wysokiej jakości wykonania. Zlecenia kierować pod adresem: Weltstrasse 12”.
