
Było to akurat to, o czym nie śmiałem nawet marzyć. Przez wiele tygodni trudziłem się nad rozwiązaniem równań Maxwella, które opisywały zachowanie się fal elektromagnetycznych w ośrodkach niejednorodnych o osobliwej budowie. W końcu udało mi się dokonać szeregu przybliżeń i uproszczeń i nadać równaniom taką postać, że mogła je rozwiązać matematyczna elektronowa maszyna cyfrowa. Sądziłem już, że wypadnie mi przedsięwziąć podróż do stolicy, gdzie miałem zamiar prosić administrację ośrodka obliczeniowego, aby dokonano tam wszystkich potrzebnych mi obliczeń. Obecnie jednak ośrodek obliczeniowy zawalony jest zamówieniami wojskowymi. Nic tam nikogo nie obchodzą próby teoretyczne prowincjonalnego fizyka, interesującego się prawami rozchodzenia się fal radiowych.
A oto proszę, w naszym małym miasteczku znalazł się ośrodek obliczeniowy, który poprzez ogłoszenia prasowe poszukuje zleceniodawców.
Wstałem zza biurka i podszedłem do telefonu, chcąc natychmiast połączyć się z Towarzystwem Kraftstudta. W tym momencie zorientowałem się, że prócz adresu ośrodka obliczeniowego nie podano w gazecie nic więcej. „Solidny ośrodek matematyczny bez telefonu? To niemożliwe!” Wobec tego zadzwoniłem do redakcji gazety. — Niestety, to jest wszystko, cośmy otrzymali od Kraftstudta — powiedział sekretarz redakcji. — W ogłoszeniu nie podano żadnego telefonu.
W książce telefonicznej Towarzystwo Kraftstudta także nie figurowało.
Płonąc z niecierpliwości, by jak najszybciej otrzymać rozwiązania równań, wyczekiwałem poniedziałku. Parokrotnie odrywałem się od starannie wypisanych na papierze równań, za którymi kryły się skomplikowane procesy fizyczne, i myśli moje zwracały się ku Towarzystwu Kraftstudta. „Wychodzą ze słusznego założenia — rozważałem. — W naszych czasach, gdy każdej myśli człowieka próbuje się nadać postać wzoru matematycznego, trudno wykoncypować bardziej intratne zajęcie”. Ale, ale, kim właściwie jest ten Kraftstudt? Od dawna mieszkam w tym mieście, ale żadnego Kraftstudta chyba nie znam. Mówię „chyba”, bo jakoś bardzo niejasno przypominam sobie, że kiedyś, zdaje się, spotkałem się już z tym nazwiskiem. Ale gdzie, kiedy, w jakich okolicznościach, tego nie pamiętam.
