– W końcu i ona zrozumiała.

– Czyżby? Jeszcze ją słyszę: „Tato, co ty sobie myślisz, że zabierasz z sobą Dawusa? Czyż dopiero co nie wędrowałeś aż do Brundyzjum i z powrotem, aby go wyrwać ze szponów Pompejusza? A teraz zachciewa ci się jechać na kolejną wojnę i znów wystawiać go na niebezpieczeństwo!” Trzeba przyznać, że miała trochę racji.

– Teściu, przecież nie mógłbyś podróżować samotnie. Gość w twoim wieku…

– A ty przekonałeś o tym Dianę. Moje gratulacje, zięciu. Masz większy wpływ na moją córkę, niż ja miałem kiedykolwiek! Ale zanim odjechaliśmy, wymogła na mnie przyrzeczenie, że nie każę ci nadmiernie ryzykować, jeśli da się tego uniknąć.

– A więc… chcesz powiedzieć, że ta historia z tunelem może być niebezpieczna.

– Jasne, że jest! Ludzie nie są stworzeni do kopania nor, tak samo jak nie są stworzeni do latania czy oddychania pod wodą. Poza tym nikt nie wita przyjaźnie obcych żołnierzy wynurzających się nagle z dziury w ziemi.

– Możesz zginąć, teściu.

Przesunąłem palcem po ostrzu innego miecza i syknąłem, skaleczywszy się. Przyłożyłem palec do ust i wessałem cieniutką strużkę krwi.

– Możliwe – mruknąłem.

– No, to idę z tobą.

– Nie, Dawusie!

– Uzgodniliśmy, że jadę, by cię chronić. Do tej pory nie nadarzyła się okazja.

– Nie, Dawusie – powtórzyłem. – Przyrzekłem twojej żonie, że wrócisz do domu cały i zdrowy.

– A ja przyrzekłem to samo twojej!

Popatrzyliśmy po sobie i roześmieliśmy się jednocześnie.

– W takim razie musimy się zastanowić, której z nich boimy się bardziej – powiedziałem.

Od razu zakrzyknęliśmy zgodnie:

– Bethesdy!

– No, dobrze – westchnąłem. – Gdzieś tam widziałem kolczugę, która pewnie by na ciebie pasowała…


Nasz rynsztunek wyglądał przekonywująco przynajmniej dla kucharza, choć co prawda nawet na nas nie spojrzał, kiedy podsuwaliśmy mu miski po polewkę z prosa.



33 из 239