– Chcesz mi wmówić, że wyrzeźbił to Grek? Nie mogę w to uwierzyć.

– Wyrzeźbił? Czy ja coś mówiłem o rzeźbieniu? Nikt tego nie zrobił, spadło to wprost z nieba, ciągnąc za sobą smugę ognia i dymu, jak twierdzą Massylczycy. Kapłani oświadczyli, że to właśnie Artemida. No, jeśli spojrzeć na to pod pewnym kątem… – Pokręcił głową. – Tak czy owak Massylczycy czczą Artemidę ponad inne bóstwa, a ta tutaj należy wyłącznie do nich. Rzeźbią w drzewie miniaturowe kopie tego czegoś i trzymają w domach, tak jak u Rzymian stoją posągi Hermesa czy Apolla.

Spoglądając na tę figurę z ukosa, dopatrzyłem się w końcu formy, jaką można by od biedy uznać za kobiecą. Były tam pełne, zwisające piersi… i to bynajmniej nie tylko dwie… oraz wydęty brzuch. Ktokolwiek ją stworzył, nie wykazał się nawet cieniem wyrafinowania, a choćby znajomości rzemiosła. Wyobrażenie bogini było grubo ciosane, prymitywne.

– Skąd to wszystko wiesz? – spytałem.

Żołnierz dumnie wypiął pierś.

– A wiem, ja i mój towarzysz Marek, bo zostaliśmy tu postawieni na posterunku. Na czas oblężenia mamy pilnować tej winnicy i świątyni przed rabusiami i bandytami… chociaż nie wyobrażam sobie, co można by stąd ukraść, a sam widzisz, jak Massylczycy zapuścili to miejsce. Ale Cezar nie życzy sobie, aby po zakończeniu oblężenia Pompejusz czy ktokolwiek inny mógł mu zarzucić, że nie okazał szacunku miejscowym świątyniom. Cezar szanuje wszystkich bogów… nawet kamienie, co spadły z nieba.

– Bezbożnik z ciebie, co? – spytałem.

Wyszczerzył zęby w zawadiackim uśmiechu.

– Modlę się, kiedy trzeba. Przed bitwą do Marsa, przed grą w kości do Wenus. Poza tym wątpię, aby bogowie poświęcali mi wiele uwagi.

Ośmieliłem się dotknąć dziwacznego posągu. Zrobiony był z ciemnego, nakrapianego kamienia, lśniącego i gładkiego, gdzieniegdzie tylko szorstkiego i porowatego. Podczas jazdy przez dolinę zwidywały mi się przeróżne fantomy, twory światła i cienia, ale żaden nie był równie dziwny.



8 из 239