– Skutek zastrzyku poczujesz najdalej za pięć minut – oznajmiła.

– Wiem, jak działa morfina – odburknął.

– Domyślam się. – W głowie Lizzie kłębiły się gorączkowe myśli. – Naprawdę jesteś lekarzem, którego mam zastępować?

– Tak.

Lizzie zmarszczyła czoło. Nie powinna wdawać się z nim w pogaduszki. Musi obserwować, jak reaguje na szok. No tak, ale on wyraźnie ma ochotę rozmawiać. I nic dziwnego. Leży w błocie, zastanawiając się, jakich doznał obrażeń. Chciałaby go w jakiś sposób uspokoić, lecz niewiele mogła zrobić.

– Nie czujesz bólu przy oddychaniu?

– Nie.

– A więc żebra są nieuszkodzone.

– Na to wygląda.

Delikatnie powiodła ręką wzdłuż kręgosłupa. Chciała dowiedzieć się jak najwięcej o jego reakcjach, zanim zacznie działać morfina.

– Czujesz dotyk?

– Uhm.

– Czucie jest normalne?

– Tak.

– Kręgosłup nie boli?

– Nie. Tylko noga. I głowa.

– To dobrze.

– Znakomicie. Po prostu nadzwyczajnie.

– Przepraszam. – Jakoś zdołała się uśmiechnąć. Ujęła rękę mężczyzny w obie dłonie, aby choć trochę go ogrzać. Sama była przemoknięta i przemarznięta do szpiku kości. Szkoda, że nie ma koca. Zawsze woziła koc, ale ten samochód był wynajęty. Dobrze, że ma ze sobą lekarską torbę, dostarczoną przez agencję załatwiającą zastępstwa. Ale o kocu nie pomyśleli, a tymczasem ranny marznie, leżąc na ziemi. Ku jej zaskoczeniu mężczyzna oświadczył sucho:

– Wszystko będzie dobrze. Jestem silny jak koń.

– Pozwól, że ja to ocenię – odparła z miłym uśmiechem, by go nie drażnić. Chce udawać chojraka, ale jednocześnie trzyma się kurczowo jej ręki. Widocznie jest mu to potrzebne.

– To idiotyczne. Nie mogę tak leżeć z twarzą w błocie. Spróbuję usiąść.

– Jeśli zaczniesz się ruszać przed unieruchomieniem nogi, sprawisz sobie okropny ból – rzekła z naciskiem. Po chwili zastanowienia dodała: – Ale to nie wszystko. Złamanie spowodowało przerwanie krążenia w nodze. Jeśli kości znowu się przemieszczą, może dojść do ponownego zahamowania dopływu krwi.



8 из 106