Najważniejsze, że jest przytomny i ma siłę rozmawiać. Poza tym nie krwawi i swobodnie oddycha. Nie zabiła go i wszystko wskazuje na to, że prostując nogę, nie zrobiła mu dodatkowej krzywdy. Aha, zapytał, czy przyjechała na zastępstwo. Czyżby jej nazwisko coś mu mówiło?

– Wiedziałeś o moim przyjeździe? – zapytała, ale ponieważ mężczyzna milczał, jakby zbierał myśli, ruszyła do samochodu po leżącą na tylnym siedzeniu lekarską torbę.

Potem znów przy nim uklękła i sięgnęła po fiolkę z morfiną. Nim zdążyła napełnić strzykawkę, mężczyzna odpowiedział:

– Tak, wiedziałem, że masz przyjechać. To jasne.

– Dam ci teraz zastrzyk na znieczulenie.

– Morfina?

– Uhm.

– Pięć miligramów.

– Dziesięć – rzekła. – Muszę cię obrócić, a to będzie bolało.

– Pięć.

– Hej, kto tu właściwie jest lekarzem?

– Ja – odparł.

Zaskoczona Lizzie znieruchomiała ze strzykawką w górze. Przez chwilę wpatrywała się w wystający z błota tył głowy.

– Ty?

– Ano właśnie. – Nie widziała jego twarzy. – Przejechałaś lekarza. Jestem twoim szefem. Harry McKay, do usług. Jedyny lekarz w Birrini. Miałaś mnie zastępować, dopóki nie wrócę z podróży poślubnej.

Zapadło milczenie. Lizzie nie mogła myśleć równocześnie o tym, co jej powiedział, i o tym, jak go ratować.

Musi się skoncentrować na tym drugim. Dam mu siedem i pół milimetra, uznała. W sytuacjach wątpliwych najlepiej zdecydować się na kompromis.

Przetarła gazikiem ramię. Mężczyzna ani drgnął. Wiedziała, że złamana noga musi mu sprawiać okropny ból. Widziała tylko pół jego twarzy, mogła jednak dostrzec zaciśniętą szczękę.

Zapomnij o kompromisie. Zapomnij, że masz do czynienia z lekarzem. W tej chwili on jest tylko pacjentem. Dam mu dziesięć milimetrów, czy mu się to podoba, czy nie.

Po wstrzyknięciu całej dawki schowała narzędzia. Czekając, aż morfina zacznie działać, postanowiła przygotować gałęzie do zrobienia łubków.



7 из 106